10/07/2020

Prawem kaduka czy prawem pierwokupu? - po zakończonej aukcji GNDM



Tak naprawdę to w chwili gdy pisze te wypociny to aukcje GNDM wciąż trwają, chociaż zakończyły się aukcje dotyczące falerystyki. Wiem zdjęcie tytułowe nie ma zbyt wiele wspólnego z tymi aukcjami, dodałem go ot tak dla przyciągnięcia uwagi, bo nie wiedziałem jakie zdjęcie wstawić a to było pod ręką :-) 

Aukcje falerystyczne zakończone. Zgodnie z oczekiwaniami najwięcej emocji wzbudziła licytacja medalu Virtuti Militari, przynajmniej w moim odczuciu i to z dwóch powodów. 

Pierwszym rzecz jasna była cena wywoławcza, szokująca dla kolekcjonera amatora niezwiązanego z wielkimi finansami, dla którego medal ten i tak był poza jakimkolwiek zasięgiem.  Drugim zaś powodem była akcja zakupu tego medalu przez Muzeum Wojska Polskiego na drodze pierwokupu...

Do książki Pana Juliana Skelnika związanego z tym walorem



wrócę w kolejnym wpisie na temat literatury falerystycznej, ponieważ trochę nowości w biblioteczce mi przybyło i warto by to w jakiś sposób skomentować i podzielić się refleksjami :-)

Wracamy do aukcji. Oczywiście zakup tego medalu na tej drodze (pierwokupu) wywołał liczne emocje. Emocje trochę studził Pan Damian Marciniak, który to już ponad pół roku temu zamieszczając bardzo logiczne wywody na ten temat.  Bardzo fajnie i przystępnie wytłumaczone co i jak.

Oczywiście wypowiadał się na temat zakupu numizmatów, ale jest to tekst jak najbardziej aktualny w czasie  tej aukcji. 

Dla mniej zorientowanych na czym polega prawo pierwokupu - w momencie osiągnięcia najwyższej kwoty licytacji za nasz walor, wystepuje przedstawiciel muzeum ( i to nie byle jakiego, tylko zgodnie z ustawą będącego umieszczonym w rejestrze muzeów, które mają takie prawa) i kupuje niejako ,,podkupuje" walor za wylicytowaną najwyższą kwotę. Oczywiście w majestacie prawa obowiązującego w naszym kraju. 

Na FB podniosły się głosy zarówno aplauzu ale i oburzenia takim obrotem sprawy. Dla mnie sprawa jest oczywista. Jest dobrze. Jest dobrze i nic nie budzi kontrowersji przy takim zakupie. Unikatowy medal, którego muzeum nie ma w zbiorach. W pewnym sensie zapobiega ewentualnemu wywozowi tak cennego waloru z kraju. Czy zawsze muzea działają w ten sposób? Chyba nie i chyba są to incydentalne przypadki wymagające sporych nakładów finansowych, bo przecież nikt nie przejmuje zabytków za darmo i z pogwałceniem prawa. Muzeum też musi swoje wydać. Uczestnicząc w licytacji na równi z innymi, muzeum  prawdopodobnie przegrałoby licytację.  O dziwo na aukcjach takich jak ta nie dochodzi do zawłaszczeń zabytków będących przedmiotem aukcji. Co innego w przypadku gdy zabytki wysokiej klasy zaczyna sprzedawać (albo i tylko posiadać i się nimi chwalić)  nie firma tylko osoba prywatna. Tutaj jest różnie i tytułowe ,,prawo kaduka" obowiązuje, o czym niestety mieliśmy niejednokrotnie okazje ostatnio czytać.. I ten proceder  wydaje mi się bardzo nie w porządku a zdarza się coraz częściej. Przeciętny kolekcjoner sprzedając rzecz o charakterze zabytkowym, legalnie nabytą, narazić się może na różne sankcje prawne, z których przepadek tego waloru jest czasami najmniej dotkliwy. I taki zabytek, co do którego ktoś wydał opinię, że jest to dobro narodowe, unikalny i bezcenny dla kultury narodowej, często w majestacie jakiegoś prawa, przez naginanie przepisów lub ich złą interpretację trafia finalnie do muzeów. A kolekcjoner do sądu. A w chwili obecnej do sądu idziemy raczej po wyrok. I to jest prawo kaduka.  Dlaczego tak się dzieje nie wiem, ale prawo zawłaszczania zabytków będących w prywatnych rękach wcale w naszym kraju do rzadkości nie należy. Ale o tym zapewne kiedyś pogadamy w innym wpisie. 

Jesteśmy cały czas przy aukcjach. Virtuti nabyło MWP, chwała za to mam nadzieję, że nie wyląduje w jakimś magazynie i będzie eksponowane dla zwiedzających w oryginale i nie będziemy mieli ,,przyjemności" oglądać w gablocie jarmarcznej kopii. 

Co do jarmarczności tytułem uzupełnienia, będąc na Świętym Krzyżu parę lat temu przyjrzałem się krzyżykowi na szyi mumii, którą określa się jako mumię Jeremiego Wiśniowieckiego, a która raczej jest mumią innego człowieka. 


Zerknijcie sobie przy okazji, bo zdaje się, że krzyżyk ten nie jest wykonany nawet z metalu tylko  z tworzywa sztucznego. Nie chodzi nawet o to, że nie jest  epoki, ale o rzecz wołającą o pomstę - prezentowanie w muzeach obrzydliwych kopii eksponatów. I tutaj zakończę ten wtręt, mając nadzieję, że zakupiony prze muzeum Virtuti Militari będzie cieszył oko zwiedzających. 

Co do aukcji, w poprzednim wpisie zaznaczyłem opisując pokrótce ciekawe pozycje i cieszę się, że moje prognozy przynajmniej po części się sprawdziły

https://orderyprzemekzieba.blogspot.com/2020/09/falerystyka-ma-sie-coraz-lepiej-czyli.html

Zastanawia mnie jedynie, to, że muzea nie są zainteresowane bardzo ciekawymi i przypisanymi do konkretnej osoby walorami w tym zestawami, które nie są nawet szczególnie kosztowne. Nie znalazły nabywców pamiątki po generale ,,PRL-owskim", to może mniej dziwić, bo PRL niekoniecznie jest w ,,modzie" - chociaż pomimo sympatii i antypatii do tego okresu  to i cena była moim zdaniem za wysoka.




Dziwi  fakt, że nie znalazły nabywców pamiątki po poruczniku Nowotnym. No tutaj gdyby tak tez trochę obniżyć cenę...



Zespół pamiątek z nahajką oczywiście został sprzedany, możliwe że ta bardzo sympatyczna nahajka była czynnikiem podnoszącym atrakcyjność (oczywiście śmiechem - żartem). 



Pięknie sprzedała się odznaka 1 Dywizjonu Pociągów Pancernych, zaś Znak Pancerny - przypisany imiennie aż takich wyżyn cenowych nie osiągnął. 




Zdziwiła mnie relatywnie niska cena jaką osiągnęły dokumenty po legioniście




ale już pamiątki po płk. Kordzińskim pięknie poszybowały w górę.....


Liczyłem, że ładny zestaw odznaczeń i odznak legionowych osiągnie wyższą cenę, bo gdybym przewidział że zostanie sprzedane za niewiele ponad 3 tysiące to chyba bym się zapożyczył i licytował  :-) Strasznie urokliwy zestaw, z klimatyczną ramką uwielbiam takie zestawy:-)



Odznaki o odznaczenia Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie sprzedawały się cudownie, przebicia - kosmiczne, Krzyż Monte Cassino z bardzo niskim numerem po kapitanie Radoniu cenowo poszybował pięknie !



Szkoda, że ,,opuścił" resztę pamiątek po tym żołnierzu, które to pamiątki się nie sprzedały, ot takie prawa rynkowe, tak być nie powinno, o czym pisałem wyżej. Szkoda by pamiątki personalne po żołnierzach ulegały rozproszeniu bądź takie zestawy były rozbijane na poszczególne walory, prawa rynkowe, wiem, ale uważam, że muzea popełniają błąd nie gromadząc ich jako całości. Może gdyby przerzucić dostępne finanse nie na zakup spektakularnego Virtuti Militari a skierować pieniądze na te personalne zestawy po żołnierzach to byłoby to lepszym rozwiązaniem? 

Reszta naszywek, emblematów, odznak PSZnZ - osiągnęła wysokie ceny. Ale ten okres w dziejach wojennych obok okresu II RP zawsze był rozchwytywany, w przeciwieństwie do PRL...

Generalnie okres PRL sprzedawał się słabo, ale faktycznie jest spore wysycenie rynku falerystyką tego okres i poza ,,perełkami" z tego okresu, których tutaj nie było nie ma co liczyć na wielkie zainteresowanie. przynajmniej na razie dopóki z rynku nie zaczną znikać pewne walory, a do tego jeszcze kawał czasu. Druga sesja falerystyki niestety pozostawała w cieniu pierwszej. Kilka zagranicznych walorów osiągnęło pułap cen średnich za nie uzyskiwanych.

W pierwszej sesji prócz perełek tych największych, nie dziwi duże zainteresowanie odznakami pułkowymi, są one od dawna poszukiwanymi walorami, zwłaszcza, że aukcje takie dają było nie było gwarancję oryginalności.  Zakupy poprzez aukcje takiego rodzaju nie są obarczone takim ryzykiem jak zakupy na przypadkowej aukcji w serwisie aukcyjnym, gdzie zdarzają się niebezpieczne i ryzykowne sytuacje czyli - zakupy podobne do skoku na bungee bez atestu. Raz się uda, a raz gleba...

Oby się udawało, czego wszystkim życzę :-)

a grzyby nadal dopisują i wciąż ich zbieranie wychodzi taniej niż falerystycznych cudeniek..



My sobie grzyby zbierajmy i oczekujmy na następną aukcję GNDM...

:-)

P.

 

 

9/25/2020

Falerystyka ma się coraz lepiej czyli ględzenie przed Aukcją GNDM :-)

 





Rzecz będzie o falerystyce....ale tak na luzie ot pogawędki pod koniec tygodnia. Może i bez ładu i składu :-)

Kiedyś opisywałem co skłoniło mnie do zainteresowania się falerystyką. Teraz chyba warto dopowiedzieć, co skłoniło mnie do wyzbycia się kolekcji monet by poszerzać zbiór falerystyczny..

Wystąpił u mnie niestety postępujący syndrom spadku zainteresowania numizmatyką na rzecz zbieractwa orderów, odznaczeń i odznak...

Ano bo falerystyka rozwija się coraz bardziej dynamicznie, świadczą o tym aukcje, na których walory falerystyczne zaczęły pokazywać się coraz częściej. Rozwija się inaczej niż na swój sposób skostniała numizmatyka, oj pewnie jestem niesprawiedliwy. Jako, że zaczyna przybywać literatury w tym temacie, portale aukcyjne coraz częściej prezentują odznaki i medale na równi z monetami i falerystyka zaczyna ,,gonić" swoją starszą ,,siostrę" czyli numizmatykę.

Tutaj postanowiłem na głos zastanowić się nad zbliżającą Aukcją GNDM....

Czasami ta pogoń przypomina wielką gonitwę, w której udział biorą same wyborowe ,,rumaki" zwłaszcza gdy na czele wyścigu stoi taki rarytas jak...

https://onebid.pl/pl/auction/996/lot/911/medal-virtuti-militari-1792



No i oczekiwany niebywały rarytas falerystyczny stanie w szranki z licytującymi - miejmy nadzieję przedstawicielami państwowych jednostek muzealnych. Bo moim zdaniem tam powinno być jego miejsce. Estymacje są imponujące w cenie 50 metrowego mieszkania :-) co przyniesie aukcja zobaczymy. Ale nie o pieniądzach chciałem powiedzieć, tylko o ciekawym wymiarze falerystyki jaki powoli zaczyna kiełkować w kolekcjonerskim  świecie. Takie rarytasy to wydarzenie unikatowe w skali naszego kraju. Wielki ładunek emocjonalny jakim przesycony jest Virtuti Militari stanowi o wyjątkowości i o tym, że serce szybciej bije jak pomyślę o emocjach aukcji która będziemy obserwowali a niektórzy nawet w niej licytowali:-) 

Właśnie czekam na  doskonalą monografię o Medalu Virtuti Militari  rozsyłaną przez GNDM :-) Oj poczytam, poczytam, jej Autorem jest nikt inny jak Julian Skelnik! jak przeczytam to zapewne z przyjemnością skomentuję :-) Zapowiada się rewelacyjny materiał dotyczący medalu VM!


Prócz tej wspaniałości mamy opisywany na blogu ciekawy medal związany z Powstaniem Styczniowym.

https://orderyprzemekzieba.blogspot.com/2020/08/zagadkowy-medal-towarzysz-broni-18634.html

A także w sesji pierwszej bardzo fajny, chociaz szkoda, że poza moim zasięgiem finansowym medal ,,Za dosłużone wciąż 18 lat w iednymże corpusie".

Król Stanisław August Poniatowski w iście demokratycznym stylu stała się wyróżnić ,,prostego żołnierza"

Jan Nepomucen Lewicki, ze zbiorów Biblioteki Jagiellońskiej, sygn. BJ Graf. I.R. 3788, domena publiczna

 

Prosty żołnierz zaczął być stopniowo doceniany w armiach świata. Żołnierz lubi być nagradzany, polski wojak nie był i nie jest wyjątkiem ! 

https://onebid.pl/pl/auction/996/lot/913/medal-za-dosluzone-wciaz-18-lat-w-iednymze-corpusie





Król pomyślał i o tym ustanawiając dwa medale Za dosłużone wciąż 18 lat w iednymże corpusie dla żołnierzy służących w korpusach artylerii i inzynierii, drugi zaś Za dosłużone wciąż 18 lat w iednymże regimencie - dla piechurów i kawalerzystów. Forma ,,corpusie" została zastąpiona wkrótce ,,korpusem". Medal noszony na błękitnej wstążce, walor nie do pogardzenia, cena moim zdaniem do negocjacji ;-)

Car Mikołaj I tytułujący się królem Polski - czy słusznie polemika trwa, bo jeśli uznać jego ,,królowanie" za ciągłość Rzeczypospolitej to okres Polski pod zaborami gwałtownie się kurczy - próbował naśladować ten medal wprowadzając znak ,,Za długoletnią służbę", będący jakby kontynuacją medalu stanisławowskiego i swoistym prekursorem XX wiecznego medalu, o tej samej nazwie, który wszyscy znamy doskonale.

Znak honorowy ,,Za długoletnią służbę" - ze zbiorów MWP domena publiczna

Ale znak ten nie jest przedmiotem aukcji, niemniej wspomnieć można. Jak się potoczą losy aukcyjnego medalu trudno powiedzieć, rarytas to jest pewnie uszczęśliwi bogatego kolekcjonera, jeśli się taki chętny nadarzy :-)


Virtuti Militari z Powstania Listopadowego, to zdaje się weteran poprzedniej aukcji GNDM, może tym razem mu się poszczęści i znajdzie nabywcę.

https://onebid.pl/pl/auction/996/lot/914/powstanie-listopadowe-srebrny-krzyz-orderu-wojskowego-virtuti-militari




Zastanawiam się czy może rynek się nasycił już powstańczym Virtuti? Rzecz to byłaby niebywała, ale możliwa..

Piękny pod względem artystycznym (przynajmniej dla mnie) Medal z Gwiazdą Wytrwałości Powstania Listopadowego - w jego 50. Rocznicę (1881) też znajdzie nabywcę bo aukcja już wystartowała. 

https://onebid.pl/pl/auction/996/lot/916/medal-z-gwiazda-wytrwalosci-powstania-listopadowego-w-jego-50-rocznice-1881



Dla mnie jest on nieco zagadkowy bo z pewnością stanowi on jakąś kontynuację idei Lelewela który zaprojektował słynną ,,Gwiazdę Wytrwałości" 



Ale nie wiem jak medal oferowany na aukcji ma się do medalu, który otrzymali w 50 rocznicę Powstania Listopadowego żyjący jeszcze Powstańcy  ( a dożyło ich tylko pięciu), a który wyglądał trochę inaczej.. Ale to dwa różne medale, ten poniżej prawdopodobnie nadany w wyjątkowo małej ilości (chociaż któż to wie) dla uczestników Powstania a ten z aukcji

Zdjęcie zaczerpnięte z MyViMu 


to prawdopodobnie medal pamiątkowy wybity w rocznicą powstania, niekoniecznie nadawany tylko Powstańcom.  I jego emisja chociaż ograniczona to jednak wynosiła więcej niż 5 egzemplarzy, bo oferowany był na przykład na terenie Galicji jako medal pamiątkowy, z takim mamy prawdopodobnie tutaj do czynienia.  Walor bardzo ładny !

Zaskakuje mnie nawet pozytywnie bardzo duża grupa pamiątek po żołnierzach Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. To nie mój temat, ale oferta jest przebogata. Sam nie wiem, ale okres ten nie budził nigdy żadnych moich zachcianek. Ale dlaczego? 

W aukcjach sporo jest zestawów zawierających pamiątki po żołnierzach, czasami i cywilach. Fajny jest zestaw z nahajką po ułanie, chociaz w tym zestawie bardziej moje oczy cieszy odznaka Centrum Wyszkolenia Kawalerii, odznaka 1 pułku ułanów też fajna, nahajka może być w stanie umożliwiającym użycie !!! Tutaj licytacja również trwa. Mniemam że z powodu unikalności całego zbioru nie nahajki...  Absolutnym szlagierem są dla mnie dwie odznaki przedwrześniowe oraz odznaka PSZnZ - odznaka absolwencka Szkoła Podchorążych Służby Zaopatrzenia i Transportu

https://onebid.pl/pl/auction/996/lot/942/odznaka-szkola-podchorazych-sluzby-zaopatrzenia-i-transportu



Ładny walor pochodzący zdaje się z rozparcelowanego zestawu po kapitanie Radoniu, wystawianego w ubiegłym roku. Zdaje się, że inne walory  tego zestawu te nalazły się na bieżącej aukcji. Mnie zachwyciła niekoniecznie cena, ale wykonanie odznaki pod względem plastycznym. Co do naszych przedwrześniowych walorów to zdecydowanie fantastycznie prezentują się dwie odznaki. Co prawda ceny trochę powalają na kolana, ale nie przeczę - chciałbym mieć te odznaki w zbiorze, tylko musze obrabować bank, albo sprzedać nerkę ;-)

https://onebid.pl/pl/auction/996/lot/930/znak-pancerny-po-kpt-alfredzie-w-wojcinskim



Pierwsza to słynny ,,Znak Pancerny", tutaj cena aukcyjna w granicach oczekiwań, ale ze względu na fakt numerowania odznaki i przypisania jej do konkretnej osoby, cena może podskoczyć. Ta należała do kapitana, który zginął zamordowany w Charkowie, to dodaje trochę innego zabarwienia tej aukcji. Odznaki te są zdaje się spotykane w zbliżonej cenie na aukcjach. Chyba nawet niższych, ale w wersjach żołnierskich i nadawanych na Zachodzie. tutaj przedwrześniowa wersja oficerska. Jestem ciekawy czy znajdzie nabywcę, może jakieś muzeum? 

Drugi ,,rarytasik" to odznaka 1 Dywizjonu Pociągów Pancernych

https://onebid.pl/pl/auction/996/lot/931/odznaka-1-dywizjon-pociagow-pancernych



Cena chyba nie odstraszyła, bo licytacja trwa. Z rekonesansu po aukcjach wynika, ze odznaka sprzedawana była parę lat temu (z podkreśleniem) za kwoty o około 30% niższe. Sama unikalność odznaki nasuwa podejrzenie, że końcowa cena może i zaskoczy.

Na koniec ciekawostek z tej aukcji Gwiazda Orderowa Orderu Świętego Stanisława. 

https://onebid.pl/pl/auction/996/lot/912/gwiazda-orderu-swietego-stanislawa-i-wersja-po-1765


W opisie aukcji czytamy j
ak opisuje go Puchalski: "rozszerzał w ten sposób możliwość dostępu do odznaczeń szerszego grona szlachty. Stwarzał tej grupie szansę zaspokojenia ich ambicji i pożądania", królowi Poniatowskiemu zaś dając dodatkowe narzędzie oddziaływania politycznego".

Jan Stokowski z Orderem Św. Stanisława domena publiczna


Prawda jest taka, że statut orderowy tegoż orderu był ,,gwałcony" wielokrotnie, nawet przez samego króla SAP. A dodatkowe ,,narzędzie króla" to po porostu zwykłe przekupywanie szlachty ładną błyskotką. Tutaj piękne dzieło, bo istotnie gwiazda jest urody wybitnej, niemniej cena raczej też nienachalnie niska, sam order obrzydliwie zdeprecjonowany przez carskich okupantów po klęsce Powstania Listopadowego, chyba jest mało znany jako order polski i wielu kojarzy się raczej z carską Rosją. Tak kojarzył się i naszym władzom po odzyskaniu niepodległości, bo zrezygnowano z jego przywrócenia. Zdaje się, że tą gwiazdę orderową już kiedyś oferowano za dwukrotnie wyższą kwotę, teraz po obniżeniu może znajdzie nabywcę. Nie mogę się pozbyć specyficznej niechęci do tego orderu sensu lato (nie licytowanego waloru bynajmniej). Jakoś ogólnie czasy stanisławowskie jawią mi się bardzo ,,dychotomicznie". Niektóre odznaczenia i ordery ustanowione w trakcie jego panowania mają bardzo pozytywny wydźwięk, niektóre zaś mają w sobie cos takiego co kojarzy się negatywnie, tak jak i mnie ten order, ale to chyba wynik jego późniejszej carskiej deprecjacji, do której i król Staś się przyczynił. Podobnie niechęć moja budzi Order Orła Białego,  ustanowionego co prawda za Augusta II, ale dookoła którego w okresie panowania Stanisława Augusta Poniatowskiego rozciągnęła się aura sprzedajności i korupcji i znowuż maczał w  tym łapę carski urzędnik. O Orderze Orła Białego mam w zasadzie przygotowany tekst, ale ciągle go poprawiam, bo ciągle mi się jakoś nie podoba, sam tekst a i order budzi mieszane uczucia z różnych względów.

Oczywiście krzywdzącym byłoby stwierdzenie że jedynie aukcja GNDM wnosi powiew do falerystyki. Owszem koncentracja fantastycznych walorów na niej to jedno, ale analizując aukcje ,,codzienne" na Allegro, Ebay, obserwuję bardzo duży wzrost zainteresowania chociaz by falerystyką PRL - owską. To może zadziwiać niektórych, przyzwyczajonych do tego, że ,,dobra falerystyka" kończy się na 1945 roku. Ceny niektórych odznak - chociażby absolwenckich powojennych szkół oficerskich, czy PRL - owskie odznaki wzorowych specjalistów wojskowych mogą zadziwić niejednego szczęśliwego posiadacza  Virtuti Militari, który wydał nieliche pieniądze na jego zakup i zerknie na końcowe ceny takich odznak... Bardzo dynamicznie zaczęła się rozwijać oferta literatury falerystycznej zarówno obcojęzycznej jak i polskiej. Cały czas jednak odczuwa się swoisty niedosyt, co prawda na bieżąco korygowany, ale nie wszystkie opracowania noszą cechy solidnie opracowanej  literatury z tego zakresu. Zaskakuje ,,nowa falerystyka", jako, że  nasi wojacy powrócili do chwalebnego obwieszania się błyskotkami, w tym i całkiem udanymi wyrobami jubilerskimi, produkowanymi w chwili obecnej masowo i dostępnych na aukcjach. I nasza falersytyka dostaje  ,,skrzydeł", rodzi się jako młodsza siostra numizmatyki i skutecznie ja goni, oby tak dalej...

A po aukcji zerkniemy co nowego, co się sprzedało, a co nie. Tutaj będzie ciekawie, na ,,koronę aukcji" czyli najdroższe okazy jeszcze ofert nie złożono, widocznie poważni kontrahenci czekają do ostatniej chwili. A tymczasem ja by zrelaksować się nieco w promieniach odchodzącego lata wybieram się na grzyby. Zbieranie grzybów w przeciwieństwie bowiem do zbierania orderów, odznak, medali nie generuje tak wysokich kosztów ;-)



cdn..


9/21/2020

Kopie, podróby. falsy, jak je ominąć?

 


Motto ,,Masz wątpliwości - nie kupuj !"

Nie wiem do kogo adresować ten tekst, w założeniu chyba do młodych kolekcjonerów wchodzących dopiero w świat falerystycznego hobby. Dla nich pewnie taki zakup nieoryginalnych okazów do kolekcji jest najbardziej bolesny. Ale i bardziej doświadczeni może przeczytają te wypociny i z uśmiechem przypomną sobie jak to było z pierwszym zakupionym ,,falsem". Zresztą chyba nikt nie jest bezpieczny w dobie produkcji czasami perfekcyjnych podróbek. A fachowiec czy ekspert to człowiek, który popełnił wszystkie możliwe błędy w danej dziedzinie, tutaj trzeba rozmieć że dał się nabrać niejednokrotnie :-)

Pisząc ten tekst nie mam na celu obrażania sprzedających uczciwych sprzedawców bez względu na fakt czy sprzedają oryginały czy kolekcjonerskie kopie! Pozdrawiam ich serdecznie, bo na szczęście oszustwa to margines wszystkich transakcji, a jak szeroki będzie ten margines to zależy i od nas, bo popyt reguluje podaż ! 

Poniży tekst jest swoistym rozwinięciem jednego już napisanego w zbliżonym temacie:

https://orderyprzemekzieba.blogspot.com/2019/12/orygina-czy-nie-analiza-przed-zakupowa.html

oraz drugiego

https://orderyprzemekzieba.blogspot.com/2019/12/zakupy-na-allegro-czy-ebay-czy-moze.html

do przeczytania których zachęcam :-)

,,No i wreszcie wpadłem.." pomyśli sobie kolekcjoner rozpakowując przesyłkę po aukcji i wyciągając z tejże koperty coś co budziło podejrzenie jeszcze w trakcie zakupu i niestety po bliższym ,,poznaniu" tą podróbką jednak się okazało. Ale jak się ,,kliknęło" to  z transakcji trzeba się wywiązać. Czasami ta podróbka bardzo długo skrywa swoje oblicze, niekiedy do momentu, gdy ,,szczęśliwy" posiadacz pochwali się nią  na jakimś forum (któż nie zaznał takiego uczucia ??) i usłyszy gorzką prawdę o oryginalności swojego nabytku...

Czy można tego uniknąć? Czy czasami nie wpadamy w pułapkę własnej niewiedzy? Czy za bardzo ufamy opisom, czy może wcale ich nie czytamy? Jak się okazuje to drugie zdanie jest bardzo bliskie prawdy. Wszelakie opisy są rzadko czytane wnikliwie. To znam z autopsji, może nie tylko z punktu widzenia kupującego, ale i sprzedającego. 

Nie sprzedaję walorów falerystycznych, ale numizmatyczne w ramach redukcji zbiorów owszem, zdarza się - chociaż sporadycznie, w zasadzie już wszystkiego się pozbyłem, bo ta falerystyka pochłonęła mnie na dobre... 

Otóż okazuje się, że opisy z mozołem produkowane przez sprzedającego, są czytane sporadycznie, czasami wcale. Co najwyżej kupujący ,,rejestruje" deklarację dotyczącą autentyczności, chyba nawet nie za często. A jak się okazuje w 60% udało by się uniknąć niebezpiecznych zakupów po prostu czytając opis aukcji do końca, a jak się skończy czytać, to jeszcze raz... A cóż powinno nas zaniepokoić? 

Sam tytuł aukcji niczego nie powie, czasami w opisie sprzedający używa określeń ,UNIKAT" etc. Ale to naganne wielce nie jest, bo i dobra kopia też może być postrzegana jako ,,unikat'. Takie określenie czasami może zdezorientować kupującego, bo jak ,,unikat' to jakże może być ,,nieoryginalny" ? No właśnie, ale czytamy dalej. Najpierw czytamy a dopiero później oglądamy zdjęcia. 

Od razu powiem, że rynek kopii rozrasta się w postępie geometrycznym i porabiane czy też kopiowane jest praktycznie wszystko co ma jakąkolwiek wartość. 

Nie tak dawno byłbym zaskoczony kopiami popularnych odznak naszego wojska z okresu PRL, w tej chwili to już codzienność. 

Jesteśmy przy interesującej nas aukcji, tytuł aukcji bardzo zachęcający, czytamy, że mamy do czynienia z unikalnym walorem kolekcjonerskim, pierwsza analiza zdjęć wypada dobrze, schodzimy kursorem niżej, do działu parametry...A tutaj przy oryginalności sprzedający wpisał: ,,brak informacji" i jest to pierwszy sygnał, mówiąc obrazowo, powinna się nam włączyć lampka ostrzegawcza. Jeżeli sprzedający nie wpisał że to przedmiot oryginalny to może nie wiedział, a może nie chciał wpisywać. Często w całym opisie aukcji nie ma słowa na temat oryginalności!! Takich aukcji lepiej unikać, chyba, że nie zależy nam na oryginale i poszukujemy po prostu kopii do działań rekonstruktorskich etc. Groźnym zjawiskiem jest wcale nierzadki proceder wpisywania w parametrach oryginalności, że przedmiot jest oryginalny, pomimo tego, ze tak nie jest. Bo w sumie za taki ,,oryginalny" sprzedający może go uważać. W dobrej wierze nie czytamy dalej opisu, w którym często pokrętnie tłumaczone jest, że ,,wygląda na oryginalny" ale ,,ocenę pozostawiam kupującemu". Takich ,,naiwnych sprzedających" w zasadzie nie ma, ale są za to bardzo sprytni sprzedający, udający naiwnych posiadaczy ,,dziadkowej pamiątki" wyprodukowanej w ubiegłym roku. Czasami sztucznie ,,patynowanej", z dodanymi dobieranymi nieprawidłowymi nakrętkami  (proceder nagminny) ordery z wstążkami dobranymi ,,od czapy", czasami specjalnie  uszkadzanej, etc., chociaż to temat na oddzielny wpis. Wprowadzanie kopii na rynek w zasadzie nie jest zabronione o ile zaznaczone jest, że  nie jest oryginałem. 

I tutaj trudno takiemu sprzedającemu zarzucić cokolwiek. Jeśli korzystamy z wyszukiwarki aukcyjnej, to inna kwestia bo czasami może nam umknąć.. dział w jakim przedmiot jest wystawiony. Wpisując nazwę poszukiwanego waloru i wchodząc na aukcję opuszczamy dział w jakim ten przedmiot się znajduje a bardzo często jest on od razu wprowadzony do działu ,,KOPIE" i tutaj tylko nasze gapiostwo może nam skomplikować życie. Czasami w opisie pomimo wprowadzonego parametru ,,oryginał" jest zaznaczone że przedmiot jest ,,nowy". No i po takimi opisie wiemy że oryginałem nie jest. 

W bardziej wysublimowany sposób sprzedający wprowadzają opis (częste przy dobrej jakości kopiach), że przedmiot jest w ich posiadaniu od dłuższego czasu i wygląda na oryginał, niemniej nie mogą go zweryfikować do końca i wystawiają go jako ,,kopię grawerską", niemniej zastrzegają że może to być oryginał.  Trudno się przyczepić, a że i tak większość nie doczytuje do końca opisu, (zwłaszcza jak jest długi), to często nam to ucieka. W takiej sytuacji mamy ręce związane, bo zawarta umowa kupna jest wiążąca.

Jeśli jesteśmy początkującymi kolekcjonerami nie bójmy się zadawać sprzedającemu pytań! Z autopsji wiem, ze 95% sprzedających mających coś do ukrycia nie odpowiada na takie maile - z pytaniem o oryginalność, lub zawierającym nasze wątpliwości i prośbę o ich rozwianie:-) Tutaj działa zasada posiadania maila ,,dowodowego", przez co takiego sprzedającego możemy mieć w przysłowiowej ,,garści". Ale jak trzeba podejść do oświadczeń sprzedających, że nie przyjmują zwrotów? W oparciu o regulaminy serwisów aukcyjnych tylko w przypadku sklepów internetowych, czyli firm sprzedający jest zobowiązany przyjąć zwrot. W przeciwnym razie, przyjęcie zwrotu zależy jedynie od dobrej woli sprzedającego. A jeśli dodatkowo zastrzegł, że zwrotów nie przyjmuje to możemy mieć problem, kwestia negocjacji ze sprzedającym. Jak od dawna sprzedaje to najczęściej dochodzi do ugody. W przypadku drobnych zakupów, takich powiedzmy do kilkudziesięciu złotych, rzadko kto zadaje sobie trud reklamowania przedmiotu, często traktując takie zakupy jako nauczkę na przyszłość. Na tym bazuje część nieuczciwych sprzedających. Nie spotkałem się z opiniami, by nagminnie odmawiali oni zwrotu pieniędzy, bo to mogło by pociągnąć konsekwencje likwidacji konta etc., chociaż wiem, że takie przypadki się zdarzały.

Dobrym wskaźnikiem uczciwości jest czytanie komentarzy na jego temat. To w zasadzie lektura obowiązkowa przy każdym zakupie, szkoda tylko, że nasz największy serwis aukcyjny zamieszcza komentarze tylko z bieżącego roku. Analizując wpisy mamy możliwość wstępnie ustalić co się wydarzy, gdy zechcemy reklamować towar, lub generalnie czy sprzedającemu zdarza się zebrać komentarze za sprzedaż podróbek.

W ogóle serwisy aukcyjne  (mam takie wrażenie) podchodzą mało rygorystycznie do nieuczciwości zarówno kupujących jak i sprzedających. Kiedyś rygor był większy i blokady (w obie strony) i zawieszania kont zdarzały się bardzo często. 

Jak przeanalizowaliśmy opis sprzedającego, to przeanalizujmy dostępność naszego waloru w serwisie aukcyjnym. A nuż okaże się , że naglę nastąpił ,,masowy pojaw" takiej powiedzmy odznaki, czy odznaczenia?  Znamienne dla wytwarzanych kopii jest to, że pokazują się większych ilościach. I tak szukaliśmy przez lata odznaki, której nie było na aukcjach, a tu w ciągu miesiąca pojawiły się trzy takie same. Dodatkowo bliźniaczo do siebie podobne... Serwisy dostarczają nam często narzędzia pod nazwą ,,archiwum aukcji" i jest to niegłupie narzędzie, chociaż chyba jeszcze niezbyt dopracowane. Po analizie wstępnej, przeprowadzamy analizę zdjęcia. Brak uwidocznionego rewersu odznaki, orderu, odznaczenia jest kolejnym znakiem ostrzegawczym, bardzo wyraźnym. Oczywiście prosimy sprzedającego o jego dosłanie. W sytuacji zamieszczenia dobrej jakości zdjęć awersu i braku zdjęć rewersu tylko zdjęcie dosłane jest w stanie rozwiać wątpliwości. Jak się domyślacie najczęściej mail z prośbą zbywany jest milczeniem.. :-) Jeżeli mamy kiepskiej jakości zdjęcia i incydentalnego sprzedającego to często nie wynika to z chęci sprzedaży podróbki, tylko nieopanowania warsztatu zdjęciowego w zadawalającym stopniu. Ale ci sprzedający zazwyczaj odpowiadają i tłumaczą, czasami przesyłają lepszej jakości zdjęcia. Chyba, że ktoś naprawdę chce nas zrobić w balona udając naiwnego sprzedawcę okazjonalnego. Też przerabiałem takie sytuacje na własnej skórze, chociaz do roli ,,eksperta" nie pretenduję;-) Bardziej wysublimowanym podstępem jest zamieszczanie zdjęć oryginału zaciągnięte z Internetu i opis w treści, że jest to zdjęcie ,,poglądowe". Na dodatek jeszcze z dopiskiem ,,licytujesz to co na zdjęciu". A prócz takiego poglądowego zdjęcia na końcu zdjęcie przedmiotu sprzedawanego, czasami nieostre.. Kolejnym wybiegiem niektórych jest to, że sprzedający może zamieścić warunki reklamacji o czym pisałem w poprzednik wpisie w tym temacie - że przyjmie zwrot o ile podmiot niezależny zweryfikuje brak oryginalności. Wiadomo jak chętnie udajemy się do eksperta z odznaką za 50 złotych, by nam to zweryfikował. Z tym, że wielu kupujących macha ręka na takie ekspertyzy (sam kiedyś machnąłem to wiem :-) ) 

Mając już pewność, że z opisu i analizy zdjęcia nie wynika, iż jest to falsyfikat, przychodzi czas na analizę podobnych walorów w Internecie. Przeglądamy archiwa aukcji, wpisujemy nazwę waloru (czasami trzeba się wysilić na język angielski, niemiecki czy nawet rosyjski - ważne przy walorach o proweniencji z danego kraju - ale od czego translator Google i inne) i oglądamy zakończone aukcje znanych i mniej znanych firm aukcyjnych, sklepów numizmatycznych etc. Porównujemy, analizujemy fora dyskusyjne (tutaj niestety przyznam, że dobrych polskich forów o tematyce wyłącznie falerystycznej w naszym kraju nie ma poza Facebookiem). Na końcu w przypadku wątpliwości pytamy tam gdzie możemy. Najczęściej jest to Facebook. Jest kilka dobrych grup identyfikujących (czy raczej pomagających) między innymi czy mamy do czynienia z oryginałem. Są to grupy głównie o profilu falerystyki polskiej, co bardzo cieszy, chociaż mniej tych, którzy zbierają sobie walory innych krajów. Jedynym mankamentem jest fakt, że często dyskusje urastają do rangi pyskówek, a prośby o identyfikację zbywane są nagabywaniami o sprzedaż :-) Niemniej w chwili obecnej, dopóki nie powstanie forum z prawdziwego zdarzenia, FB będzie jedynym miejscem, gdzie możemy udać się po ..,,poradę wirtualną" - oj modne te zdalne porady ostatnio ;-) 

Ciekawie rozwijającym się pomysłem jest ,,Moje wirtualne muzeum" - tutaj przykładowy dział falerystyki, pomocny w oglądaniu zarówno oryginałów jak i kopii

https://myvimu.com/category/618-falerystyka

Natomiast Facebook ma na szczęście zaczątki ,,samoobrony" w zakresie nieuczciwych sprzedających i często ostrzega przed niektórymi. Oby ta samoobrona rozwiała się dynamicznie !

Co do analizy oferowanego przedmiotu, tylko czasami zdarza się, by sprzedający wprowadzał na sprzedaż oryginał z opcją ,,kup teraz", chyba że jest to cena rynkowa a on sam nie ma ochoty na czekanie. Albo wprowadza opcję ,,mieszaną" licytacje i dla niecierpliwych ,,kup teraz", na ogół ta opcja dla niecierpliwych jest trochę wygórowana. Ale to taki manewr psychologiczny. Jak Ci zależy to kupuj i z przykrością dojdziesz do wniosku, że z tym pośpiechem, to... Bo taki sam przedmiot jest trochę ,,dalej" 100 złotych taniej również w opcji ,,kup teraz". Do czego zmierzam z opcjami licytacyjnymi, dają one na to co najcenniejsze - czas.  Czas na wszelkie możliwe analizy i podjęcie decyzji. Pośpiech jest złym doradcą niestety i nie jest poza połowem pcheł specjalnie wskazany. O samej psychologii sprzedaży nie będę się rozpisywał, ale jak wiecie istnieje szeroki wachlarz metod służących do podbijania ceny. Samo podbijanie nie jest tematem zwłaszcza w zakresie oryginałów, bo jak wiecie przedmiot jest tyle wart ile ktoś jest w stanie za niego zapłacić. Tutaj nie rozważamy zagrożenia zakupu falsyfikatu - najczęściej, bo zdarzają się sztucznie napędzane aukcje, które niestety często w sposób zupełnie nieprzewidywalny potwierdzają autentyczność przedmiotu. No bo skoro tyle osób licytuje to musi to być oryginał. Na ogół jest, chociaż i tutaj bywały przykre rozczarowania. 
Brak wiedzy szkodzi i to zasadnicza kwestia przy analizie takiego przedmiotu. A nabrać może się i ekspert, takie życie.
Tak sobie pogadaliśmy chwilkę o aukcjach on line, w zasadzie kierowałem się na aukcje krajowe i ten tekst jest rozwinięciem dwóch, do których linki podałem na początku. 
To aukcje internetowe, ale co z zakupami na giełdach kolekcjonerskich? 
Są zaufani sprzedający, są i sprzedający mniej zaufani. Jedyna rękojmią jest fakt, iż na ogół giełdy odbywają się cyklicznie i można znależć takiego sprzedającego na kolejnej giełdzie, dopaść i..... ;-)  Ilość falsyfikatów i podróbek na giełdach jest ogromna,  ale w przeciwieństwie do aukcji w sieci możemy sobie pooglądać to co chcemy zakupić, możemy ponegocjować ceny. Chociaż w zasadzie na giełdach specjalnych okazji nie ma, zwłaszcza jak ktoś lubi sobie pospać dłużej. Okazje trafiają się z samego rana jak prawią znawcy giełd i giełdowego tematu i do godziny 8.00 kończą się poważne transakcje. A reszta giełdy to temat dla naiwnych, którzy liczą, że uda im się trafić jakiś rarytas o 12.00 w ,,samo południe", co czasami się zdarza, ale jak wiemy cuda zdarzają się rzadko, więc ci tutaj nie liczmy na nie za bardzo. 
Podsumowując poniedziałkowe bajdurzenie - ,,bądź czujny jak pies podwójny" , ale czasami kierując się instynktem, który nabywamy z wiekiem nie zważajmy na podejrzenia bo i niejednemu się zdarzyło zbyt długo dywagować i roztrząsać gdy w tym czasie inni byli nieco mniej podejrzliwi i na tym zyskali :-)

9/17/2020

Legia Honorowa, czyli francuski zawrót głowy cz.1





Któż nie słyszał o francuskiej Legii Honorowej....
Ale czy ktoś słyszał o firmie pocztowej Colissimo z Francji? Jeśli nie to tytułem wstępu przed przejściem do meritum powiem jak sprawnie działa firma Collisimo, a niech ja piekło pochłonie...
Po takim określeniu, większość domyśla się, że firma zawaliła, a i owszem, zwłaszcza, że jej opieszałość przekłada się na ten tekst, bowiem jeden z orderów Legii Honorowej jest cały czas przez nią przewożony w różne strony, tylko nie może dotrzeć do mnie...
Order zakupiłem na Ebay, pod koniec lipca, sprzedający wybrał firmę przewozową i do dzisiaj,  międzynarodowa priorytetowa przesyłka cały czas krąży, nie wiadomo gdzie...
Według danych monitoringu była w Polsce już dwa razy i chyba znowu krąży po Europie niczym Napoleon Bonaparte ponad dwa wieki temu. I od niego musimy zacząć historię Orderu Legii Honorowej znaczy się od słynnego Korsykanina ....
Zaczynamy?
Napoleon Bonaparte - domena publiczna



W historii Europy Napoleon zaznaczył swoja obecność na wieki. Podobnie w  historii Polski, chociaz w tym przypadku jego intencje nie były do końca czyste i szlachetne a jego specyficzna gra z Księstwem Warszawskim jest przedmiotem wielu sporów do dzisiaj. By nie przesadzać w historycznej prezentacji tego wybitnego było nie było Korsykanina, przejdźmy do faktów falerystycznych. W 1789 roku obradujące przez kilka dni francuskie Zgromadzenie Narodowe znosi wszystkie ordery królewskie. Trzy wieki francuskiej historii orderowej zostało zmiecionych ustawami tego szacownego zgromadzenia. Zgromadzenie Narodowe czyli ,,głos ludu" było niejako ,,następcą"  Stanów Generalnych, czyli zgromadzenia przedstawicieli szlachty, duchowieństwa i ,,pozostałych" czyli stanu trzeciego. 
,,Stan trzeci" w satyrze - domena publiczna


Absolutyzm francuski rozwinięty do granic ,,perfidii'' przez Ludwika XIV w pierwszej połowie XVII wieku, w zasadzie pogrzebał Stany Generalne. Nic więc dziwnego, że ci ,,pozostali", czyli własnie stan trzeci wzbogacony o umiarkowaną burżuazję i szlachtę sprzyjającą ideom rewolucyjnym, dochodząc do władzy zmiatał wszystko co kojarzyło im się z poprzednim systemem. Skąd my to znamy? - z autopsji jak wiecie doskonale :-)

Jean-Pierre Houel, obraz "Szturm Bastylii". Fot. Wikimedia Commons / domena publiczna


System nagradzania to nie tylko słowa i pochwały. To tez i przeróżne błyskotki na piersi, którymi możemy się pochwalić. Do tego samego wniosku doszli i szanowni przedstawiciele Zgromadzenia Narodowego. Armia bowiem walczyła, a prócz pochwał oczekiwała na medale. Takie medale pamiątkowe pojawiły się już w 1791 roku, ale nie o nich tutaj będziemy rozmawiać, chociaz temat ciekawy i poniekąd egzotyczny dla Polaków. Dla żołnierzy wprowadzono broń honorową. czyli broń nagrodową - wyróżnienie znane do dzisiaj i w naszym kraju.  Dla cywili pas honorowy. W zasadzie instytucja ,,broni honorowych" była bardzo rozbudowana i jest to ciekawa historia, bo nam kojarzy się zazwyczaj z bronią białą, a nadawane  były również egzemplarze broni palnej, białej broni takiej jak topory etc. 

domena publiczna - francuska broń honorowa


Nadawanie ,,broni honorowej" to czasy Konsulatu czyli lata 1799-1804. W zasadzie nawet krócej bo nasz tytułowy bohater ustanowiony zostaje w roku 1802, dokładnie 19 maja, jeszcze w okresie Konsulatu. Jak wiemy z historii Napoleon został obrany Pierwszym Konsulem, na dodatek dożywotnio, a pozostali dwaj konsulowie spełniali jedynie funkcje doradcze. Oznacza to nic innego jak pełną dyktaturę pierwszego konsula, co trwa do roku 1804, w którym Napoleon koronuje się na Cesarza Francuzów...
Jean Auguste Dominique Ingres - Napoleon jako pierwszy konsul - domena publiczna

Ale do rzeczy!
Zniesione ordery trzeba było czymś zastąpić i zastąpiono - Orderem Narodowym Legii Honorowej, bo tak brzmi oficjalna nazwa orderu - L’Ordre national de la Légion d’honneur.
Napoleon na krytykę dotycząca wprowadzenia orderu odpowiada - ,,Żołnierz potrzebuje chwały, wyróżnień, nagród !"
W hierarchii francuskiej w okresie jej ustanawiania Legia była ,,pierwszym orderem" w rozumieniu  - najważniejszym. I tak zostało do dzisiaj. Była też pierwszym orderem chrześcijańskich narodów w którym pominięto znak krzyża na rzecz gwiazdy. Jest też prekursorem wszystkich wielostopniowych orderów nowożytnych, chociaż trudno odmówić pierwszeństwa trójstopniowemu Orderowi Świętego Ludwika, na którym Legia się wzoruje o czym poniżej. 
Na systemie Legii Honorowej oparte są do dzisiaj zarówno europejskie jak i pozaeuropejskie systemy orderowe - te wielostopniowe. Samo pierwotne założenie ustanawiało zakon w charakterze gwardii republikańskiej. Instytucję jak każdy zakon orderowy, grupującej członków szczególnie wyróżnionych zasługami. Więc uchwalono, że zakon orderowy obejmować będzie pierwotnie:
- Legionistów (Légionnaire), 
- Oficera (Officier), 
- Komendanta (Commandant
- Wielkiego Oficera (Grand Officier)
- zgrupowanych w ,,kohortach" terytorialnych. Kohorty miały ustalony liczbowo ,,skład" klas członkowskich. Na czele zakonu Legii Honorowej stanął oczywiście Napoleon Bonaparte jako Mistrz Legii Honorowej.

Napoleon jako Mistrz Legii Honorowej - domena publiczna


Na odznakę orderową nadszedł czas dopiero w roku - no własnie którym?? Tutaj pierwszy zawrót głowy, na szczęście do szybkiego ,,opanowania". Oficjalnie statut odznaki został ustanowiony w lipcu 1804 roku. W tym czasie Napoleon już od 2 miesięcy jest cesarzem Francuzów...Więc skąd wzięły się ordery z podobizną Napoleona i otokowym opisem ,,18 MAI 1802-BONAPARTE PREMIER CONSUL"?? 


domena publiczna Internet


Otóż nie dajmy się nabrać!! To nie jest okres rządów Napoleona I jest to okres tak zwanej II Republiki (1848)! Ale.... mamy też taki sam  z napisem 
Bonaparte Ier Consul...
Wkrótce o nim powiemy... omawiając chronologicznie ewolucje orderu. 
Odznaki orderowe ze względu na hierarchię podzielono na złote i srebrne (wykonane w złocie i srebrze), srebro dla grupy ..legionistów", złoto dla pozostałych. Odznaki orderowe odzwierciedlają pierwotnie ,,typy" członków Legii. W 1805 roku następuje rozbudowanie klas orderowych o najwyższą czyli ,,wielkiego orła" Grand Aigle zamienioną przez Ludwika XVIII (restauracja Burbonów) w 1814 na ,,Wielka wstęgę". Sam po powtórnym powrocie do władzy, w 1816 roku przemianowuje raz jeszcze klasę najwyższą na ,,Krzyż Wielki" i tak zostało do dzisiaj. Ale jesteśmy w 1805 roku, prócz klasy najwyższej następuje zmiana nazewnictwa z komendanta na komandora oraz z legionisty na kawalera. W wyniku tej ewolucji uzyskujemy obowiązujący do dzisiaj system klas orderu w tym rzecz jasna i odznaki orderowej: 
I klasa – Krzyż Wielki (Grand Croix
II klasa – Wielki Oficer (Grand Officier
III klasa – Komandor (Commandeur
IV klasa – Oficer (Officier
V klasa – Kawaler (Chevalier)
Oczywiście każda klas posiada liczbowe limity nadań, co już nieco komplikuje sytuację.
Jak się domyślamy  z przynależnością do zakonu Legii Honorowej wiązały się pewne niebagatelne profity finansowe. Ale jako ze dżentelmeni nie rozmawiają o pieniądzach to i my się skupiać na nich nie będziemy. W każdym razie kawalerowie orderu na pewno byli zadowoleni z wysokości ,,renty orderowej" :-)
No i przejdźmy do odznak orderowych, tego co najbardziej interesujące. 
Inspiracją dla artystów opracowujących odznaki orderowe były ordery zlikwidowane przez Zgromadzenie Narodowe. Tak jak to zwykle bywa nie tylko z orderami, że często sięga się do starych wzorów i je kopiuje czy naśladuje. No i cóż tam zapożyczono z tych orderów?
Z orderu Świętego Ludwika zapożyczono kolor wstęgi orderowej 
domena publiczna Internet 

Z orderu tego zapożyczono i ogólny schemat odznaki Legii Honorowej, proszę zerknąć czy nie są podobne...



domena publiczna Internet 


Oczywiście podobieństwo nie jest ,,bliźniacze", niemniej ogólny zarys orderowy pomimo tego, że układ ramion (gwiazda) zastąpiła układ krzyża. Trudno nie wysnuć wniosków, że Napoleonowi na swój sposób zależało, by nagroda była podobna do zlikwidowanego Orderu Świętego Ludwika. Stopnie też na swój sposób oparte są na stopniach Orderu Św. Ludwika, chociaż Legia ma system bardziej rozbudowany. Sam prekursor Legii powróci w mniejszej chwale w 1814 roku po to by przegrać w konkurencji z Legią Honorową i być ostatecznie zlikwidowanym w 1830 przez Ludwika Filipa I (ostatniego z Burbonów na tronie Francji).
By wybrnąć z identyfikacji musimy zacząć od ogólnego opisu.

Odznaka orderowa:
Zawieszona na czerwonej wstędze, prostej bez dodatków dla klasy V, udrapowanej rozetą w klasie IV oraz II (tylko ze w II mamy dodatkowo gwiazdę orderową), upinaną pod szyją w klasie III, oraz przez pierś wieszaną z prawego ramienia w klasie I.
źródło -https://www.legiondhonneur.fr


Sama odznaka pomimo ewolucji przez dwa wieki jest praktycznie oparta na tym samym założeniu, o czym pisaliśmy kilka wersów wyżej mówiąc o zapożyczeniach. 
Order Narodowy Legii Honorowej w pierwotnej wersji wygląda tak jak na poniższym zdjęciu przedstawiam model klasy IV z okresu III Republiki

Jest to oczywiście przykład mało chronologiczny ale wyraźny. 
Prócz opisanej wstęgi orderowej mamy sama odznakę orderową. 
Awers
Na awersie medalion z wizerunkiem Marianny" o Mariannie pisałem tutaj:
https://orderyprzemekzieba.blogspot.com/2020/06/jak-to-prusacy-z-francuzami-wojowali.html
oraz napomknąłem tutaj:
https://orderyprzemekzieba.blogspot.com/2019/12/legiehonorowa-jeden-z-najbardziej.html

Oczywiście nasza ,,Marianna" pojawia się dopiero w okresie III Republiki. Pierwotnie mamy wizerunek naszego Napoleona I na przemian z Henrykiem IV (pierwszym Burbonem) o którym napomknę później. 








Ten medalion awersu jest stosunkowo zmienny co do wizerunku Napoleona. Podobnie zresztą co do profilu Henryka IV. Wizerunek Napoleona ma raz dużą głowę, raz małą, raz z wieńcem raz bez wieńca, raczej prawy profil, ale bywa i lewy, podobnie z Henrykiem IV. 
Marianna jak to kobiety, jest raczej ,,niewzruszona" prezentując prawy profil. O tym (tzn. nie o kobietach, ale o wizerunkach na orderze) pogadamy przy omawianiu poszczególnych modeli orderowych trochę później. Samo wyobrażenie gwiazdy ma wygląd gwizady - gwiazda jest biała (emaliowana) z kuleczkami (lub bez w pierwszych typach pierwszego modelu). Sama gwiazda ma kształt ramion krzyża maltańskiego, tylko oczywiście ramion jest o jedno więcej. Ramiona gwiazdy wbudowane są w wieniec dębowo- laurowy (mam na myśli kształt liści). W modelach od III Republiki taki sam wieniec dodany jest w miejsce korony, nad gwiazdą.
Rewers
Rewers analizujemy tylko ze względu na zawartość nie napis. Napis otokowy ,,HONNEUR ET PATRIE" (honor i ojczyzna) utrzyma się przez dwa wieki do dnia dzisiejszego i tylko nieznacznie będzie się różnić w niektórych okresach i modelach. Natomiast sam wizerunek wewnątrz medalionu trochę będzie się różnił. W zasadzie mamy trzy ,,wzory" w rożnych konfiguracjach i dodatkach
- napoleońskiego orła (często zmodyfikowanego)



-burbońskie lilie (czasami w modyfikacji)


-republikańskie flagi (trochę modyfikowane)




I to w zasadzie częściowo wyczerpuje ogólna charakterystykę orderu. Zapomnieliśmy jedynie o koronie nad orderem, która tkwiła nad nim począwszy od pierwszego imperium, aż do 1870 roku czyli początku III Republiki. Ale koronami zajmiemy się w części drugiej. To ciekawy i rozległy temat. Korona ułatwi nam klasyfikację co do okresu wykonania orderu.
Oczywiście w identyfikacji prócz korony konieczna jest również analiza wizerunków awersu i rewersu.
W przypadku naszego orderu podzielono (to znaczy faleryści francuscy podzielili) na okresy jego nadawanie, przyporządkowując do każdego okresu odpowiedni model, który może mieć wiele odmian czyli typów rzecz jasna. Same modele są proste do ,,rozpracowania" - no może nie tak od razu...
Na wstępie zdementuję dziwne wpisy o tym, że istniały modele ,,konsularne". takie ,,kwiatki" znajduje się m.in w Wikipedii i nie tylko. Powielane to jest bez zastanowienia. Ale gdzie tkwi źródło tych informacji nie wiem. Otóż spotyka się egzemplarze z opisem Napoleona jako 1 go Konsula (zdjęcia parę akapitów wyżej) - to ordery z okresu II Republiki, powiemy o nich w drugiej części. Ten fakt historyczno-falerystyczny nie przeszkadza nabijać ludzi w butelkę na spore pieniądze przez ,,uczciwych inaczej". 

Model  1804-1814 - okres pierwszego imperium

domena publiczna Internet 

Jak spojrzymy na powyższą ilustrację wygrzebaną z sieci z zestawieniem typów z tego okresu, to rzuci się nam w oczy specyficzna ,,ewolucja" korony. W całej historii orderu, korona pokazuje się i znika, znowuż pokazuje i znowuż jej nie ma i nie tyczy się to wyłącznie okresu pierwszego imperium :-) Jest to dosyć ciekawa cecha i ułatwia nam identyfikacje okresu z jakiego pochodzi order. 
domena publiczna Internet 

Oglądamy prawy profil jego głowy. W legendzie otokowej mamy ,,NAPOLEON EMP. DES FRANCAIS" , czyli Napoleon Cesarz Francuzów. Rewers przedstawia orła napoleońskiego, tez w różnych ewolucyjnych ustawieniach. i dewizę o honorze i ojczyźnie (opisana wyżej).
Przejdźmy do typów:
Typ I (1804-1806) - nie ma kulek na zakończeniach gwiazdy (z wyjątkiem klasy I), brak korony



Zdjęcia zmodyfikowane  pobrane ze strony  https://www.www.emedals.com/








Typ II (1806) - nie ma kulek na zakończeniach ramion gwiazdy,  obecna korona ( mała) 


Internet - domena publiczna



Typ III (1806-1808)- kulek w dalszym ciągu nie widzimy, ale korona jest bardziej okazała, tak jak rosło ego Napoleona, rosła i korona na Legii Honorowej ;-) Tutaj klasa oficerska w złocie - pamiętamy, że tylko klasa V była w srebrze, reszta to złoto!
Domena publiczna Internet



Typ IV (1808-1813) ostatni z typów pierwszego modelu i najbardziej rozpowszechniony, pojawiają się kulki na zakończeniach ramion gwiazdy. 


Internet - domena publiczna



Celowo nie koncentruje się na poszczególnych typach, bo po pierwsze dostęp do zdjęć jest nieco utrudniony, ze względu na rzadkość tych modeli, a przy okazji niektóre egzemplarze różnią się w zależności od zakładu grawerskiego i rzemieślnika, którzy je wykonywali. Nie wziąłem pod uwagę różnic w gwieździe orderowej, bo po prawdzie wcale jej nie omawiałem w tej części, zostawiając sobie to na przyszłość, podobnie jak inne wyższe klasy orderowe. Zresztą kogóż z kolekcjonerów na nią stać? Ale omówimy ją w kolejnych częściach. Ta z okresu panowania Napoleona I Bonaparte wyglądała tak (dla smaczku kolekcjonerskiego..) ..

Internet - domena publiczna


Okres powstania Legii Honorowej czyli okres panowania Napoleona I jest trudny w kwestiach falerystycznych, w ogóle w odniesieniu do Legii ,,łatwo nie jest". Pomimo statutu orderowego, produkowano rożnego rodzaju wersje pomniejszone tzw.,,redukcje", by wygodniej było nosić je przy mundurze czy surducie, ale to też  temat do omówienia przy kolejnych okresach funkcjonowania orderu. Order Legii honorowej wręczany był zazwyczaj 14 lipca chociaz aktualnie są to i inne święta. Pierwsze wręczenie zostało nawet uwiecznione..

Jean Baptiste Debret 15 lipca 1804 wręczenie Legii Honorowej Pałac Inwalidów
domena publiczna


 
Późniejsze nagradzanie miało bardzo często przebieg bardziej ,,żołnierski" a mniej uroczysty, chociaz bardziej chwytający za serce, gdy Cesarz przypinał order po zakończonej bitwie.. 
I słusznie prawił Napoleon, że medali i orderów żołnierz po prostu potrzebuje...



 
Powyższe ilustracja Internet - domena publiczna


Zatrzymaliśmy się na roku 1813, był to znamienny rok...
Poprzedzony wspaniałymi zwycięstwami Napoleona nadszedł rok 1812, klęska kampanii rosyjskiej dała się we znaki napoleońskiej armii. 
 
1812 - domena publiczna
Nastąpił zmierzch epoki napoleońskiej, rok 1813 to ostatnie nadania Legii Honorowej przez Napoleona Bonapartego. 
W 1814 następuje  powrót Burbonów na tron francuski po detronizacji Napoleona. 
On sam zesłany na Elbę już tworzy nowe plany zwycięskich bitew... 

Napoleon na Elbie  autor nieznany - domena publiczna


Co do orderu, Ludwik XVIII nieznacznie zmienia  jego formę, ale order jak wiemy w dalszym ciągu ma się dobrze, chociaż o wyglądzie i jego dalszej ewolucji porozmawiamy następnym razem. Napoleon powróci jeszcze na 100 dni, które nie przywrócą go na tron ale zaowocują krótką emisją Legii Honorowej, znowu z jego wizerunkiem. 
Moja Legia Honorowa ta z początku pogawędki o firmie Collisimo, powróciła do Francji i znowuż wysłana wreszcie dotarła w przeciągu zaledwie 3 dni  - zwykłym listem nawet nie poleconym... Czyli mniej więcej w takim czasie jakim  zajęło Napoleonowi opuszczenie Elby i dotarcie do wybrzeży francuskich.... 
Ale o moim nabytku i innych okazach z mojej kolekcji porozmawiamy w części drugiej i trzeciej.. :-)
cdn....