7/06/2020

Nienawiść do Virtuti Militari...czyli rosyjska i ..późniejsza profanacja


Zdjęcia z aukcji Warszawskiego Centrum Numizmatycznego 

By okrasić swoją kolekcję polskimi Virtuti Militari, postanowiłem zakupić, a raczej zalicytować kopie medalu Virtuti Militari na aukcji WCN. W zestawie prócz Medalu Złotego i Srebrnego Orderu Wojskowego z 1792,  

znalazła się  kopia Polskiej Odznaki Zaszczytnej za Zasługi Wojenne klasy V....
O ile kolekcjonowanie bojowych odznaczeń rosyjskich uważam, za  rzecz normalną posiadając w kolekcji kilka medali za poszczególne kampanie, to w swoich zbiorach robię dwa wyjątki. Nie zbieram odznaczeń radzieckich i odznaczeń hitlerowskich. Z powodów osobistych, które powinny w zasadzie być jasne dla każdego Polaka... Ale jak się odnieść do takiego ,,cymelium" ? 
W sumie obok ,,Medalu ze wzięcie Warszawy szturmem 1831" i medalu ,,Za uśmierzenie Buntu Polskiego 1863-64" to odznaczenie wyjątkowo antypolskie, w zasadzie chyba bardziej niż niektóre hitlerowskie i stalinowskie nagrody.. 
Medal za Wzięcie Warszawy szturmem 1831-domena publiczna


Medal za uśmierzenie Buntu  Polskiego 1863-64- domena publiczna


No jest jeszcze jeden nieciekawy cukierek w tej kolekcji antypolskich odznaczeń, w zasadzie dwa cukierki w odmianach oficerskiej i żołnierskiej, czyli Krzyż za Zdobycie Pragi 1794. 
Krzyż i Medal za Wzięcie Pragi 1794 -domena publiczna

O tych czysto antypolskich odznaczeniach nie będę wiele mówił, może kiedyś się zmuszę, ale chyba nie tak szybko...
Przyznam, że cały czas nad tym rozmyślam nad kolekcjonowaniem takich ,,cymeliów" i nie wiem jak podejść do tej kwestii. 
Ten,,kwartet odznaczeniowy" przez samą wymowę i związek z wielkimi narodowymi zrywami patriotycznymi jest strasznie złowrogim kwartetem, takim budzącym u każdego Polaka zimny dreszcz niechęci. 
Przynajmniej powinien budzić. 
Skoro zakupiłem to i zostawię, chociaz to kopia. Zerknąłem od razu na oryginalną piąta klasę i wielce ,,tyłka nie urywa" (cena). Generalnie może być - od kilkuset złotych za bardzo wyświechtane egzemplarze, na ładnych mniej wytartych za około 2 tysiące złotych. 
No i sam krzyż, zwany czasami przez sprzedających Orderem Virtuti Militari 1831", ,,rosyjskim Virtuti Militari 1831"..Różne nazwy a prawda jest taka, że nie był on orderem. A z orderem Virtuti Militari łączy go tylko napis na ramionach krzyża. 
Jaka była historia naszego najznamienitszego orderu za czyny na polu walki? 
Historia orderu jest nieodłączna od historii wojen z Rosją. Od bitwy pod Zieleńcami 1792 roku, przez epopeję napoleońską okresu Księstwa Warszawskiego (oczywiście nie tylko z Rosją w okresie napoleońskim walczono) przez reformę orderową narzuconą przez cara Aleksandra I w 1817, aż do likwidacji orderu w 1832 roku. W tym samym roku rozpoczyna się mało chlubna epopeja omawianej tutaj Polskiej Odznaki Zaszczytnej za Zasługi Wojenne zwanej też Polskim Znakiem Honoru. napisałem 1832, bo to właśnie 12 stycznia doszło do tej haniebnej degradacji orderu. Na dobrą sprawę według starego kalendarza do tej degradacji doszło nie 12 stycznia 1832 roku lecz 31 grudnia 1831...
W tym samym dniu car Mikołaj I uchwalił równie podły medal z naszego kwartetu, czyli ,,Medal ze wzięcie Warszawy szturmem 1831". Oba te odznaczenia by jeszcze bardziej zdeprecjonować polskie bojowe odznaczenie na wstędze Orderu Wojskowego Polskiego. Oczywiście cały czas mówimy o Orderze Virtuti Militari, który to order nosił rożne miana w swojej historii, a nazwa Order Virtuti Militari oficjalnie funkcjonuje od 1831 roku. 
Dla ciekawych ewolucja nazwy:
1792 - Order Wojskowy
1792 - Order Krzyża Wojskowego
1806 - Order Wojskowy Księstwa Warszawskiego
1817 - Order Wojskowy Polski
1831 - Order Virtuti Militari
1919 - Order Wojskowy Virtuti Militari
1926 - Order Wojenny Virtuti Militari
1944 - Order (Wojskowy?) Virtuti Militari 
1992 - Order Wojenny Virtuti Militari

Oczywiście pominąłem tutaj rok 1831 w aspekcie Polskiego Znaku Honoru, który jest tematem tej pogaduszki. No i mam nadzieję, że niczego nie pokręciłem...
Mam również wątpliwości co do roku 1944, czy faktycznie oficjalnie funkcjonowała nazwa ,Order Virtuti Militari" bez ,,wojskowy", bo i z takimi informacjami się spotkałem.
Ale przejdźmy do samej ,,odznaki" bo orderem już nie była. 

Akt degradacji I -,,rosyjski"

O czym tu pisać? Otóż odznaka ta, jest rzecz jasna przejawem ,,wielkiej miłości" cara Mikołaja I do Polaków walczących w zrywie narodowym o to by zrzucić rosyjskie jarzmo. 
Mikołaj I tak to ujął..
Aby upamiętnić wyjątkowe zasługi Naszej armii w czasie działań wojennych przeciw polskim buntownikom, uznałem za rzecz sprawiedliwą przyznać wszystkim żołnierzom uczestniczącym bezpośrednio w tych działaniach Odznakę Zaszczytną za Zasługi Wojenne, która należy do Królestwa Polskiego, oraz ustanowić na wstążce jej, lecz starszy od niej medal na pamiątkę poskromienia Warszawy”




Odznaka naśladująca nasz order również była pięcioklasowa.
Klasy najwyższe nadano takim ,,sławom" jak Iwan Paskiewicz,

który w wyjątkowy sposób ,,przysłużył" się Polakom, jako żołnierz i namiestnik Królestwa Polskiego, czy Iwan Dybicz

Na klasy najniższe mogli liczyć prości żołnierze, podobno nadano ponad 100 tysięcy oznak klasy V, które wykonane były nomen omen w srebrze. Rosyjscy żołnierze jak to zawsze bywało lubili nadużywać trunków wysokoprocentowych, więc odznakę sprzedawali by pieniądze za nią przepić. Stąd na rynku spotyka się zarówno krzyże srebrne, jak i cynkowe srebrzone, dla tych którym udało się przepić srebrny krzyż (czego ukazem car zabraniał, a przepijanie było  powszechne) a którzy nie chcieli popadać w kłopoty za załamanie ukazu.
Stopień znienawidzenia przez Rosjan naszego bojowego orderu musiał być wielki, pomimo przegranego powstania, rosyjskie grzbiety zostały trochę przetrzepane przez polskie szable i lance...Trudno się Mikołajowi dziwić, chociaz szacunek do bohaterskich nawet przegranych powstańców jest sam w sobie odznaką honoru, jego na to stać nie było..
Bitwa pod Stoczkiem - domena publiczna

Śmierć generała Sowińskiego w okopach Reduty na  Woli - domena publiczna

Powiem, że klas wyższych raczej w handlu się nie spotyka, bo nadanych było ich istotnie niewiele. Ale srebrne nie są czymś rzadkim. Wydaje mi się, że kiedyś na jakiejś aukcji widziałem i złoty krzyż tej odznaki. Nie wiem jak to wygląda od strony ewentualnych falsyfikatów, kopii bowiem (mówimy o krzyżu srebrnym) na rynku jest sporo. Sam taką kupiłem, co pradawna wraz z innymi kopiami i niejako ,,przy okazji". W chwili obecnej na aukcjach ,,wisi" chyba 2 egzemplarze tej odznaki podawane jako oryginalne, w cenie trochę wygórowanej. 
W rosyjskiej precedencji odznaczeniowej, odznaka ta wylądowała na szarym końcu i dopiero w 1857 trafia do oficjalnego systemu nagród. Pośród oficerów odznaczonych tym ,,znakiem" niestety figurują i polskie nazwiska, naszych rodaków zaprzedanych carskiej władzy i służących w armii rosyjskiej podczas tłumienia powstania, nie tylko tego dodajmy.. Poniżej dwa portrety takich ,,Polaków", ale opisywać ich nie będę, bo nie chcę, nie budzą mojej sympatii wcale...
Adam Wirtemberski generał Królestwa Polskiego i...adiutant Mikołaja I - domena publiczna

Adam Rzewuski - generał rosyjski - domena publiczna



Car osiągnął swoje, Virtuti Militari zdegradowane do roli odznaki ozdobiło piersi carskich sołdatów. Noszone przez Moskali ,,odznaki pamiątkowe" jak to się wtedy określało, trafiały do szuflad, by zalśnić w kolekcjach nie tak bohaterskim jak ich pierwowzór blaskiem...
Po latach, w roku 1919, następuje pełen chwały powrót Orderu Wojskowego Virtuti Militari. 
Marszałek Piłsudski odznacza Krzyżem Srebrnym Orderu Virtuti Militari oficerów - domena publiczna


Dni chwały Orderu Virtuti Militari trwają przez okres międzywojnia, przez ciężki dla Polski i Polaków czas wojny. Po to by nastąpił...

Akt degradacji II - radziecki

To już z tematem się nie wiąże bezpośrednio, ale jest jakimś ponurym odbiciem wydarzeń z lat Powstania Listopadowego. 
Gdy przeanalizujemy rejestry nadań Orderu Virtuti Militari od roku 1944, ze zdziwieniem stwierdzimy, że figurują w nich głównie nazwiska rosyjskie... 
Bohaterskie dowodzenie to bohaterskie dowodzenie. nadawano Krzyż Wielki Virtuti Militari dowódcom klasy Montgomerego, czy marszałkowi Broz Tito, dowodzili wielkimi zgrupowaniami wojsk. 
Nadano radzieckim marszałkom Żukowowi i Koniewowi, jak by nie spojrzeć dowodzili frontami w sumie milionami żołnierzy, trudno się przyczepić, ale na listach nagrodzonych najwyższymi klasami figurują w większości nazwiska, które często z działaniami wojennymi niewiele mają do czynienia. A jeśli już to w aspekcie czystek jakie urządzali w Wojsku Polskim jak marszałek Rokosssowski, czy tez niczym szczególnym się nie wykazali jak generał Antonow, marszałek Wasilewski. Szczytem upokorzenia dla Polaków kawalerów Orderu Virtuti Militari było nadanie Krzyża Wielkiego Leonidowi Breżniewowi (na szczęście ratując resztki żołnierskiego honoru odebranego mu przez gen. Jaruzelskiego)...
Edward Gierek dekoruje Breżniewa Krzyżem Wielkim VM....-domena publiczna

O odbiorcach wyższych (poza Krzyżem Wielkim) klas orderowych oficerach z radzieckim dowodem osobistym nie wspomnę. Sytuacja reguluje się dopiero przy klasach najniższych, gdzie odbiorcami as bohaterscy żołnierze, bez względu na to co nosili na czapce jako godło, szacunek dla bohaterskich czynów się należy. Niemniej nie mogę oprzeć się wrażeniu, że władze PRL w specyficzny sposób realizowały w dalszym ciągu politykę Mikołaja I względem Polaków i orderu, który Polacy ukochali w szczególny sposób...
pozdrawiam i do usłyszenia
Przemek


6/25/2020

Równy królom, a niemalże zapomniany....


Nie tak dawno kolejna okazja zakupienia puła ruskiego Władysława Opolczyka przeszła mi koło nosa. Wszystkiemu winne zamieszanie z wyborami, zaczytałem się w mglistych programach i obietnicach wyborczych i zapomniałem o aukcji, na którą byłem bardzo mocno zmotywowany, by wygrać oczywiście. Gdy w ostatniej chwili wszedłem na aukcję, było już za późno, a przy okazji kursor myszki zahaczył jakąś reklamę chyba środków dezynfekcyjnych, zanim kliknąłem - było w zasadzie po wszystkim. Stałem się pośrednią ofiarą epidemii jak stwierdziłem, takich ofiar będzie więcej. A puło było całkiem przyjemne i generalnie stać by mnie było na jego zakup. O pułach fajnie napisał Darek Marzęta na swoim blogu, warto przeczytać.
Wcześniej udało mi się wygrać w sumie całkiem przyzwoitego kwartnika Władysława Opolczyka, miałbym komplet a tak zdenerwowany poszedłem do pracy. 

W złości pomyślałem, że napiszę co sądzę o tym księciu. Jak pomyślałem, to mi przeszło, bo analiza materiałów na jego temat jest całkiem zajmująca. 
Gdybym zapytał przeciętnego ucznia szkoły średniej czy słyszał kiedykolwiek o nim, zapewne zobaczyłbym wytrzeszczone oczy, dzisiaj zapytam swoje potomstwo, reakcja jest łatwa do przewidzenia. 
Kim był i jaki był jego wpływ na historię Polski?

Widzowie oglądający kontrowersyjny  serial ,,Korona królów" mogą niektórych zaskoczyć znajomością tej postaci. Ja tego serialu nie oglądam, po pierwszym odcinku do którego podszedłem z entuzjazmem przeszła mi jakakolwiek ochota na jego oglądanie, niewiele brakowało by przeszła mi ochota na oglądanie telewizji co akuratnie nie byłoby takie złe... Niemniej niektóre gospodynie domowe bardzo sobie cenią ten serial i jego wątki romansowe. 
My trzymamy się faktów. 
Przede wszystkim nie wiem czy większość numizmatyków na tyle głęboko wchodzi w tematykę historycznie powiązaną z zakupowanymi monetami by się zastanawiać nad tym kim był jakiś tam Opolczyk. grunt, że udało się zakupić kwartnika i to niedrogo. Kwartnik ląduje w zbiorach, a nasz Władysław w dalszym ciągu pozostaje anonimowy. 
Ale kim był nasz bohater?
Władysław Opolczyk namalowany pędzlem Jana Matejki
- domena publiczna

Jako, że staranne wykształcenie i doświadczenie polityczne zdobywał na dworze andegaweńskim, często zarzuca się mu iż działał na szkodę Królestwa Polskiego faworyzując interesy Andegawenów. Czy tak było istotnie?
Był ambitnym człowiekiem, wiążąc się z dworem węgierskim zapewne przypuszczał, że skoro sukcesorem Kazimierza Wielkiego będzie Ludwik Węgierski, to warto się koło niego ,,zakręcić". W 1364 roku bierze udział w ,,Zjeździe monarchów" w Krakowie, podczas którego wystawna uczta u Wierzynka przechodzi do historii.  Dzisiaj cała mistyka uczty u Wierzynka jest trochę odzierana z mitów jakie narosły wokół niej, zdaje się że na swój sposób wypromował ją Jan Długosz, nasz kronikarz, który opisał splendor uczty i rolę w historii Europy, co tak do końca nie było prawdą, która to prawda zaczęła żyć życiem własnym legendy, oraz jakbyśmy to nazwali dzisiaj rodzina Wierzynków na swój sposób ,,lokowała produkt" jakim były jej gastronomiczne usługi. A Długosz pisał 100 lat później to co mu Wierzynkowie opowiadali. 
Niemniej Władysław Opolczyk był tam zaproszony i było to niemałe wyróżnienie. 

Uczta u Wierzynka domena publiczna



W 1366 roku dosyć niespodziewanie dla wszystkich zostaje palatynem Ludwika Węgierskiego. 
Palatyn (comes palatinus, czyli komes pałacowy) to osobistość bardzo ważna w średniowiecznej Europie, analizując hierarchę świecką stanowi on druga osobę po królu. Jaka role w historii Polski odegrał palatyn Sieciech, zapewne większość wie, chociaż i tutaj jego rola jest dosyć enigmatyczna. Wspomnę tylko, że rola Sieciecha była ogromna, skoro pokusił się o bicie własnej monety będącej obiektem westchnień kolekcjonerów (moim po prawdzie też ...). No i nasz Władysław również swoje monety wybił..
Ale odrzućmy te luźne peregrynacje w epokę Sieciecha, ponieważ jesteśmy cały czas przy ,,wyklętym Piaście", czyli Władysławie. Stanowisko palatyna pozwala nakłonić i  zwrócić uwagę Ludwika w kierunku Bałkanów, gdzie prawdę powiedziawszy i tak toczył wojny o dominację nad Adriatykiem. A zwrócenie uwagi skutkuje ekspansja militarną Węgier w tym kierunku. No ale Ludwik spoglądać zaczął bardziej na północ swojego królestwa w kierunku Polski i Czech. 
Nadchodzi rok 1370, zbliża się schyłek panowania Kazimierza III Wielkiego w Polsce. Władysław otrzymuje misję by zabezpieczyć interesy Ludwika w Polsce po śmierci Kazimierza. jak wiemy Ludwik był sukcesorem Kazimierza. Władysław zaś miał za zadanie powstrzymać zapędy Luksemburgów do korony Polski. W tym celu najeżdża Morawy. Luksemburgowie rezygnują z pędu ku polskiej koronie. Ale Władysław to polityk, z wszystkimi cechami polityków (w tym i współczesnych, o których mówi się, że głaszczą dzieci po głowach a gdy dzieci nie patrzą to kradną im cukierki). Władysław cukierków nie kradł, ale flirtować z Luksemburgami miał ochotę. Wiadomo, warto zabezpieczać wszelkie kierunki polityczne. Ten flirt nie spodobałby się nikomu poza Luksemburgami może. Nie spodobał się Ludwikowi, który odbiera mu palatynat ku wielkiej radości swoich rodaków. Ale nie krzywdzi naszego bohatera, bo powierza mu w 1370 roku ....zarządzanie Rusią. Tutaj wreszcie otrzymujemy odpowiedź skąd te ,,ruskie" monety u Opolczyka, w tym i nasz kwartnik. Książę Władysław sprawujący zarząd na Rusią, musiał po pewnym czasie swoich rządów (1372-78) poczuć się ,,mocnym wielce" skoro zaczął za zgodą (lub i bez zgody) wybijać kwartniki z własna literą. 
Jego ruskie zwierzchnictwo początkowo ograniczało się do opisu otokowego na rewersie VLADISLAVUS DUX, z pełnym poszanowaniem awersu i ukoronowanej litery imienia króla (L). W pewnym okresie pojawiają się kwartniki z literą Władysława (W), opisem na awersie VLADISLAVUS DUX i lwem na rewersie i opisem MONETA RVSSIE. Nadmienić trzeba że na ,,władysławowskich" kwartnikach nie ma wzmianki o Ludwiku prawowitym władcy, co zresztą miało już miejsce w przeszłości za Sieciecha, wybijającego monety ze swoimi inskrypcjami..
Sam lew na rewersie to oczywiście herb Rusi Halicko - Włodzimierskiej, sam lew pozostał w herbie Lwowa, niestety również w herbie jednej z dywizji SS  Galicja rekrutującej Ukraińców, ale o tym rozdziale historii lwa mówić nie będziemy. 
Dla ciekawych obecne barwy Ukrainy, mają swój historyczny rodowód wywodzący się z barw herbowych naszego bohatera, który te barwy nadał Rusi. Pod tymi barwami oddziały ruskie ostro gromiły Zakon Krzyżacki pod Grunwaldem, chociaz nie wiem jak z rycerstwem opolskim, po której stało stronie w tej rozgrywce militarnej...
Herb Władysława Opolczyka -domena publiczna

No ale co dalej z Władysławem?  Rok 1378 to ostatni w jego namiestnictwie na Rusi. Ale w tym okresie jest już namiestnikiem Królestwa Polskiego. Namiestnikiem nie akceptowanym przez szlachtę Wielkopolską, na wniosek której traci namiestnictwo Królestwa Polskiego i następnie zwierzchnictwo nad Rusią. Jako rekompensatę otrzymuje ziemie kujawską i dobrzyńską. 
Już za króla Władysława Jagiełły zastawia Ziemię Dobrzyńską.. Zakonowi Krzyżackiemu
Dokument zastawny Ziemi Dobrzyńskiej -domena publiczna




Na dobre mu to nie wychodzi, trochę wcześniej jeszcze przed tym zastawem na rzecz krzyżaków, popada w konflikt z Jagiełłą odmawiając złożenia mu hołdu lennego. 
Ten akt buntu ukarany jest przez Jagiełłę ostro. Wojska koronne najeżdżają włości Opolczyka, w starciu z nimi szans wielkich nie miał. By nie wdawać się w rozważania zbyt szczegółowo należy napomknąć, że Opolczyk był autorem nieudanego zamachu mającego na celu opanowanie Wawelu i wszelkie cechy zamachu stanu ( działań odwetowych za odebranie praw do Bydgoszczy). Jego polityka w tym okresie pozostawiam wiele do życzenia, bo ciągłe ,,romanse" polityczne z Zakonem Krzyżackim, Luksemburgami nie mogły mu wyjść na dobre. Najbardziej spektakularnym były próby namówienia Konrada Wallenroda, Wielkiego Mistrza Zakonu do rozbioru Królestwa Polskiego przez Krzyżaków razem z Luksemburgami.. Zakon nie odważył się jednak na taki krok, będąc do niego kompletnie nieprzygotowanym. Wojny pomiędzy Jagiełłą a Opolczykiem trwały aż do 1396 roku. 
Z wojen Władysław Opolczyk wyszedł przegrany, jego ambicje legły w gruzach. Jako jaśniejszy promyk w jego życiorysie należy uznać ufundowanie klasztoru na Jasnej Górze, chociaż dokonał tego raczej jako nadaną mu pokutę niż z własnej woli. 

Fundacja klasztoru na Jasnej Górze -domena publiczna



Dokument fundacyjny - domena publiczna



Władysław Opolczyk umiera w 1401 roku, a ostatnie lata swojego życia, opuszczony przez sprzymierzeńców spędza na łaskawym chlebie na luksemburskim dworze. 
Chyba trochę zapomnieliśmy o księciu który w pewnym okresie był równy królom, to trudno zaprzeczyć, że był zręcznym i bezwzględnym politykiem, jego wpływ na wydarzenia końca XIV wieku był znaczący. 
Nam pozostają jego monety, ciągle pożądane, ciągle w odpowiedniej cenie. I ciągle ktoś mnie przelicytowuje z tym pułem , ale ja go dopadnę (puło rzecz jasna) i będę w tym działaniu bezwzględny - jak  bohater tej gadaniny...
do usłyszenia :-)

6/16/2020

Jak to Prusacy z Francuzami wojowali -medale pamiątkowe wojny 1870-71 cz.2



W tle cwał Walkirii Wagnera, my siadamy by napisać część drugą, w której przedstawię w bardzo amatorski sposób, medale pamiątkowe i nie tylko związane z wojną 1870-71.
Cwał Walkirii kojarzy się nieodłącznie z wojną, przynajmniej ja mam takie skojarzenia. Wykorzystywany motyw wagnerowski wsiąkł głęboko w świadomość ludzką. Nieodłącznie kojarzy się z niemiecką dominacją nad światem, a raczej próbami ustanowienia takiej hegemonii. Sam Wagner pomimo uznanej sławy u niektórych budzi pewne kontrowersyjne odczucia, ponieważ poglądy miał częściowo pokrywające się z nielubianymi ideologiami przywódców III Rzeszy. Trudno dzisiaj osądzić co przyświecało artyście, że głosił takie poglądy. Ale niektórym się podobały.

Cwał Walkirii - Ilustracja Arthura Rackhama

My jesteśmy w roku premiery wagnerowskiej Walkirii, w roku w którym Napoleon III wpadł na pomysł by niczym jego sławny stryj wypromować Francję na takiego hegemona Europy...
Opisywaliśmy już pokrótce zarówno genezę konfliktu jak i przygotowanie Prus i pozostałych krajów związkowych do wojny. 
Tutaj dla leniuchów link:
Nie wspomniałem w poprzedniej paplaninie o jednym fakcie ( w zasadzie o dwóch), o czym powinienem jako, że drobnoustrojami zajmuję się zawodowo, a mianowicie o tym, że armia pruska była obowiązkowo szczepiona przeciwko ospie prawdziwej. 
Przymusowe szczepienia rekrutów zaowocowały zaledwie 500 zgonami żołnierzy pruskich i kilkudziesięcioma tysiącami zgonów pośród Francuzów. Francuzi nie korzystali z dobrodziejstw szczepień i efekty były opłakane. Wojna zbiegła się z epidemia czarnej ospy w Europie. Choroba pochłonęła w ciągu 5 lat pół miliona Europejczyków. Co ciekawe, chociaż nie dla Prus, ospa rozlała się i po ich królestwie wraz z wziętymi do niewoli Francuzami, ponieważ szczepiono jedynie żołnierzy..
Drugim medycznym aspektem, który przyczynił się do wygranej było wprowadzenie dezynfekcji narzędzi, antyseptyki okołooperacyjnej - wykorzystywanych na wielką skalę przez wojskowych chirurgów przy amputacjach. Prusacy i sprzymierzone kraje skorzystały z tego ważkiego odkrycia dokonanego przez Listera i uniknęły ogromnej ilości ofiar polowych lazaretów. 
Sanitariusze 1870 © ICRC Library, DR / hist-00212-04

Odnośnie pruskiej dyscypliny i drylu wiele nie muszę dodawać, bo określenie ,,pruski dryl" jest powszechnie znane.
Nowoczesną armię pruską w zasadzie stworzył genialny strateg wojskowy Helmuth von Moltke (zwany Moltkem Starszym, w odróżnieniu od syna zwanego Moltkem Młodszym, który dowodził armią na początku Wielkiej Wojny 1914-18).

Helmuth von Moltke
Moltke był twórca sztabu generalnego, autorem nowoczesnych strategii w walce i nowatorskich rozwiązań taktycznych. No i przy okazji dobrym politykiem, budującym armię zgodnie z doktrynami Clausewitza, który traktował wojnę jako racjonalne narzędzie walki politycznej. A narzędzia tylko wtedy A pruska armia była wyjątkowo sprawnym narzędziem....
 
Prusacy konwojują jeńców francuskich 1870

I przechodzimy do opisów nagród, w tym pamiątkowych. Najpierw pogadamy o nagrodach pamiątkowych czyli medalach, później zaś o przez chwilkę o modyfikacjach innych odznaczeń w związku z wojną, czyli  krzyżach  pruskich  1870..

Kriegsdenkmünze für Kämpfer 1870/71 czyli medal dla walczących 
Musimy mieć również świadomość, że w przypadku tego medalu mamy do czynienia z dwoma wersjami, dla walczących jak i niewalczących, różnią się one metalem z jakich są wykonane. 
Od razu podzielę się z Wami moimi wątpliwościami odnośnie tego co jest awersem a co rewersem medalu. 
Otóż w literaturze wygląda to różnie. Na ogół przyjmuje się, że na awersie mamy krzyż z datą. Ale bardzo często jest odwrotnie, to ,,cyfra" królewska czyli monogram panującego z koroną uważany jest za awers. Przejawia się to oczywiście w różnym mocowaniu tego medalu w szpangach, bardzo często własnie ta cyfrą królewską do wierzchu. dlaczego tak jest nie wiem. Oficjalne dokumenty ustanawiające mówią o awersie z królewską cyfrą, ale tutaj chyba nie ma jasnej odpowiedzi co do sposobu noszenia.
Medal ustanowiono 20 maja 1871 roku.
Średnica medalu to 29 mm, dla obu wersji. 
Zerknijmy na ten awers wersji dla walczących , który czasami uznawany jest za rewers
Dodaj podpis

Opis otokowy to : – Gott – war – mit – uns – ihm – sei – die – Ehre (wolę nie tłumaczyć, bo nieładnie to wychodzi i trochę tak niezbyt spójnie) oraz sześcioramienna gwiazda (sic!!) Pośrodku królewska korona (wszakże cesarstwa jeszcze nie było w 1870) i monogram Wilhelma I, który zostanie cesarzem w 1871. Pod monogramem Wilhelma I napis Dem siegreichen Heere (dla zwycięskiej armii)
Medal dla walczących wydany został w brązie, który pochodził z luf armatnich zdobytych na Francuzach. 
Rewers zaś stanowi krzyż z datami wojny (w wieńcu z liści dębu)  oraz ładnie wyrażonymi promieniami w rogach krzyża ( krzyż ma być wyobrażeniem Krzyża Żelaznego)

Dodatkowo na rancie medalu mamy napis AUS EROBERTEM GESCHUETZ czyli w wolnym tłumaczeniu ,,ze zdobytych armat".
Myślę, że kopie i podróbki (chociaż komu by się chciało podrabiać ten medal..) tego medalu mieć takowych napisów na rancie nie będą..
Wstążka o szerokości 32 mm z układem pasów, będących kolorami cesarstwa. 
Z takim kolorami ( w tym i dla niewalczących) i bardzo zbliżonym projektem spotkamy się po Wielkiej Wojnie 

Krzyż Honorowy Wojny Światowej 1914/1918 czyli

 tzw. Krzyżu Hindenburga, o którym napomknąłem tutaj:
http://orderyprzemekzieba.blogspot.com/2020/02/nie-paczcie-matki-i-wdowy-czyli.html


Warto pokazać baretkę medalu, oraz dosyć ciekawy zestaw klamer nakładanych na wstążkę, które zostały ustanowione w 25 lat po zakończonej wojnie, czyli Gefechtsspangen zur Kriegsdenkmünze 1870/71 
Klamry z napisami miejsc zwycięskich bitew (w liczbie 25), o szerokości 32/39 mm i wysokości 6 mm wykonano z brązu złoconego i nakładano na wstążkę. Przypuszczam, że nierzadkie są próby fałszowania tych klamerek, chyba niezbyt to skomplikowane a cenę podnosi.. 
Jakie bitwy można nimi wyróznić?
– AMIENS – AN DER LISAINE – AN DER HALLUE – BEAUMONT – BEAUNE LA ROLANDE – – BEAUGENCY-CRAVANT – BAPAUME – BELFORT – COLOMBEY-NOUILLY – GRAVELOTTE-ST.PRIVAT – LOIGNY-POUPRY – LE MANS – METZ – MONT VALERIEN – NOISSEVILLE – ORLEANS – PARIS – – SPICHEREN – SEDAN – STRASSBURG – ST.QUENTIN – VIONVILLE-MARS LA TOUR – – VILLIERS – WÖRTH – WEISSENBURG –

Medali wybito około 1 100 000...



No i zerknijmy na medal dl niewalczących czyli....

Kriegsdenkmünze für Nichtkämpfer 1870/1871

Same założenia są niemalże identyczne. Inny był materiał z jakiego medal wykonano - ponieważ wykonano go ze stali. Komu się należał? Otóż bardzo szerokiemu gronu urzędników, personelu medycznego, administracji związanej z wojną, a nie będących żołnierzami armii czynnej. 



Są tez drobne różnice na awersie (z cyfrą królewską) w napisie pod monogramem. 
Otóż napis w tym przypadku brzmi: Für – Pflichttreue – im – Kriege (Za lojalność w czasie wojny).
Napisu otokowego na tej wersji nie ma.
Wymiary zarówno medalu jak i wstążki są takie same jak w wersji dla walczących. jedynie układ kolorów jest inny.


Oczywiście klamry za zwycięskie bitwy nie występowały na wersji dla niekombatantów.  Przynajmniej ja o nich nie czytałem..
Nadano go 415 000 razy. 
No i teraz kilka faktów handlowych, ogólnie dostępne są oba warianty medalu. 
Najczęściej w ładnym stanie (dla niekombatantów najczęściej trochę sfatygowane korozją, chociaz mi się udało nabyć ładny egzemplarz - na zdjęciu).
Ze wstążkami różnie, na oryginalne nie można liczyć za bardzo, po 150 latach będą w opłakanym stanie, dlatego są zastępowane zapasami magazynowymi wstążek Krzyża Hindenburga. 
Cena obu medali ze wstążkami to wydatek rzędu około 100-150 PLN w górnej granicy. Oczywiście opatrzone klamrami z miejscami bitew będą znacznie droższe, ale też nie zrujnują kieszeni. Uwaga na falsyfikaty klamerek!
Teraz ciekawostka również pruska związana z wojną 1870-71..

Ehrenkreuz für Frauen und Jungfrauen, czyli Krzyż Zasługi dla Kobiet i Dziewcząt 1870-71


O tym specyficznym krzyżu wiele się mnie da opowiedzieć, ponieważ była to niemalże ,,limitowana edycja" w ilości niespełna 3000 egzemplarzy. Inicjatorką jego ustanowienia była królowa (cesarzowa) Augusta - żona Wilhelma I. Nadawano go za szczególne poświęcenie w ratowaniu życia żołnierzy w szpitalach polowych, oraz opiece nad ich rodzinami. Tutaj w tym drugim punkcie chodziło raczej o hojne sponsorowanie osieroconych dzieci i wdów po żołnierzach. Fundowanie im pomocy związane było z posiadaniem dużej ilości pieniędzy, władcy posiadali swoje zasoby gotówki. Więc i krzyż otrzymało aż 43 koronowane głowy, cóż do biednych nie należały.. 
To unikatowe odznaczenie wzorowane na Żelaznym Krzyżu było bardzo pożądanym odznaczeniem, zarówno 150 lat temu, jak i obecnie. Aktualnie jest to walor kolekcjonerski wyjątkowo rzadko spotykany, osiągający ceny rzędu 1000-1500 euro, czyli sporo powyżej 5000 PLN. 
Jest on około 10 mm mniejszy od swojego wzorca czyli Eisernes Kreuz. Wymiarowo ma 33 mm - czyli tyle samo co szerokość jego wstążki, będąca odwróceniem barw Krzyża Żelaznego. 
Tutaj uważałbym na nieoryginalne okazy, krzyże są kuszące, a co wzbudza żądzę posiadania jest skutecznie podrabiane. Napomknąć możemy jedynie o tym, że producentem tego krzyża był między innymi nikt inny jak Goedet, stąd na krzyżu mogą występować punce Goedet 800, jak również punce W i występują krzyże bez punc, w zasadzie z puncami są równie ochoczo fałszowane. Trudny temat, fałszerze też to wiedzą :-) 
No i teraz (pomijając zapewne wiele pamiątkowych medali wojny nadawanych przez analogie podobnie jak we Francji, mających charakter pamiątek kombatanckich o wymiarze regionalnym, wspomnę o (trzymając się w zasadzie jedynie pruskich nagród) o Krzyżu Żelaznym i jego wojennej modyfikacji.
Oczywiście powinienem wspomnieć o innych  odznaczeniach ustanowionych przez innych władców państw (tworzących późniejsze Cesarstwo Niemieckie) a biorących udział w wojnie-  Związku Północnoniemieckiego  przykładowo mam na myśli ustanowiony  przez  króla Saksonii Erinnerungskreuz 1870/1871, czy też badeńskim Felddienst-Auszeichnung, „Für Badens Ehre” z okuciem za wojnę 1870-71 ale ta gadanina rozniosłaby się za bardzo i nie dalibyśmy rady jej zakończyć. Tych wyróżnień jest jeszcze kilka, ale warto im poświęcić czas w oddzielnej pogadance. Moim faworytem pośród tych o których tutaj nie rozmawiamy jest oczywiście Krzyż Zasługi Wojskowej Mecklenburg - Schwerin, ale nim zajmiemy się kiedyś. teraz ,,prusaczyzna" mamy bowiem bardzo znany i lubiany prze kolekcjonerów Krzyż Żelazny. Tutaj w ,,odsłonie" z 1870.

Eisernes Kreuz 1870 


Źródło internet domena publiczna

W obu najczęściej spotykanych klasach na zdjęciach powyżej. 
Po okresie wojen napoleońskich, (odznaczenie to ustanowiono w 1813), po bitwie pod Waterloo praktycznie nie był nadawany. Odnowiony czy też reaktywowany  na swój sposób z datą 1870 i królewskim monogramem W (WilhelmI) zamiast wcześniejszej FW (Fryderyk Wilhelm) powtórnie wrócił jako jedno z najwyższych odznaczeń bojowych. 
25 rocznica zwycięstwa w bitwie pod Sedanem 
Źródło internet domena publiczna

uhonorowana została nadaniem do wstążki EK klasy 2 srebrnego okucia z liśćmi dębu i cyfrą 25. A czym była dla historii Francji  ta bitwa to wiemy z części pierwszej..
Napoleon III po bitwie pod Sedanem w rozmiowie z Bismarckiem Źródło internet domena publiczna

Od razu powiem, że w zbiorach go nie posiadam, z dwóch  powodów.
Pierwszym jest fakt, iż banknoty NBP nie rosną na głowie, ani na trawniku, tylko trzeba na nie pracować, stąd konkluzja, że zarabiając tyle co zarabiam na lwią część falerystycznych cudów po prostu mnie nie stać. W kryteriach przyjętych przeze mnie odnośnie zakresu zbioru, określiłem sobie, że w takich przypadkach jak przykładowo Krzyż Żelazny, Legia Honorowa, czy chociażby nasz Virtuti Militari, ograniczę się do dwóch najniższych klas, ale będę je starał się skompletować, reszta to utopia chyba, że wygram w totolotka w którego nie gram... W tym przypadku o ile na klasę drugą może bym nazbierał (tak średnio 150-250 euro, chociaż widziałem i droższe, co skłania mnie do drugiego powodu), to klasa pierwsza  pachnie wydatkiem 2000-3500 euro. 
Z wiadomych powodów nie przepadam za kopiami nawet najlepszymi, włączam je do zbiorów jedynie w przypadku takich rarytasów jak Krzyż Wiktorii, czy Pour le Mérite...
A tutaj mamy sytuację, w której na aukcjach jest bardzo dużo krzyży podrabianych, w cenach nawet przyzwoitych, ale trochę dziwne, że ktoś chce sprzedać krzyż EK z 1870 klasy I za 300 euro w opcji ,,kup teraz" skoro osiąga on cenę blisko dziesięciokrotnie wyższą..I to jest powód numer dwa. Podobnie z klasą drugą tej wersji oferowaną za 150 euro..
Obawa przed zakupem falsyfikatu jest zbyt duża jak dla mnie. 
To dosyć ciekawa historia, gwoli uspokojenia powiem, iż spotkałem się ( bardzo proszę o weryfikację tej informacji), że krzyże takie (poza ewidentnymi kopiami) niekoniecznie do końca są falsyfikatami współczesnymi a mogą to być wtórniki krzyży 1870 produkowane aż do wybuchu Wielkiej Wojny.. Niby to trochę uspakaja, ale nie do końca. Nie wiem czy się zdecydować na taki zakup. Temat Krzyża Żelaznego na razie u mnie drzemie i czeka na przebudzenie. Wkrótce zapewne nastąpi, na razie ograniczyło się do zbioru pierwszowojennych okazów. Ze strachu przed falsami nie kupuję wcześniejszych niż pierwszowojenne , z niechęci do roli Niemców w drugiej wojnie jak i niechęci również do falsyfikatów (a tu ich jest równie dużo) nie kupuję tych opatrzonych datą 1939....
I tak pospołu z Wagnerem i jego Walkirią oraz inauguracją Cesarstwa Niemieckiego w 1871 roku opowiedzieliśmy sobie trochę o medalach i krzyżach, dywagując na tematy kolekcjonerskie, trochę pogadaliśmy o historii kończąc opowieść ewolucją niemieckiego Żelaznego Krzyża, który jest co prawda dla Niemców pięknym przykładem bohaterstwa i waleczności, niemniej zawsze w ukształtowanym wojną mózgu (chociażby telewizją i książkami)  będzie wywoływał ponure skojarzenia, ewolucyjnie wraz z jego historią prącą do przodu skojarzenia coraz bardziej ponure i jak on sam - czarne, z wagnerowską nutą i szczękiem żelaza...
serdeczności i do usłyszenia !@


6/03/2020

Jak to Prusacy z Francuzami wojowali -medale pamiątkowe wojny 1870-71 cz.1



Chore ambicje władcy to nic dobrego.. Ale w obliczu narastającej potęgi sąsiada niknie zdrowy rozsądek, a chore ambicje w połączeniu z brakiem tegoż rozsądku dają mezalians, który musi kończyć się mało pozytywnie - czyli źle.... 
Napoleon III był specyficznym cesarzem, wzorując się nieco na swoim sławnym przodku próbował realizować politykę mocarstwową. Ale czasy świetności Francji w wymiarze Napoleona I  były już przeszłością, a samym przekonaniem o niezwyciężoności armii nie wygrywa się wojen.
Napoleon III Bonaparte - domena publiczna 

 Napoleonowi III udało się z mniejszym rozmachem niż u jego stryja zaangażować się w kilka wojen. O niektórych konfliktach napomykałem w kilku wpisach, między innymi w:


a o innych odznaczeniach 


i


Ale do odznaczeń przejdziemy później, a teraz warto się na chwilkę zatrzymać nad genezą konfliktu z Prusami. 
Francja po liczących sukcesach ,,kolonialnych" (ach jaka mnogość medali kolonialnych kuszących mnie na wszelakich aukcjach !!) zaczęła trochę podupadać wizerunkowo, natomiast Prusy po zwycięskich wojnach z Danią w 1864 i Austrią w 1866 zaczęły piąć się w górę i dodatkowo dążyć na zjednoczenia. Głównym motorem tego zjednoczenia był polityk, którego nie trzeba wcale przedstawiać Otto von Bismarck.
Otto von Bismarck - domena publiczna
Prusy zaczynały być prawdziwie licząca się potęgą militarną.  Prócz Prus inne kraje Związku Północnoniemieckiego również dążyły do zjednoczenia i wytworzenia silnej scentralizowanej państwowości. Do takich zabiegów potrzebna jest armia i to nowocześnie wyposażona.
Połowa XIX wieku to okres modyfikacji broni strzeleckiej i wprowadzanie karabinów systemów Dreys'ego i Chassepot'a. 
Ale uzbrojenie to nie wszystko, o ile spojrzeć obiektywnie obie armie były w taką broń wyposażone, dodatkowo  liczyło się perfekcyjne wyszkolenie, z czego armia pruska była znana. Opierała się ona nie na armii zawodowej - mało licznej jak francuska lecz armii z poboru, zapewniającej dużą ilość ,,rekruta".
Wiara Napoleona III w niezwyciężoność jego armii poparta jej wcześniejszymi zwycięstwami pod Solferino i Magentą w 1859 roku była wielka. Ale okres zwycięstw rozpoczęty wojnami krymskimi i wojnami włoskimi się ,,wyczerpał". 
Tymczasem rosnąca potęga Prus niepokoiła Napoleona III i to bardzo. dodatkowo ,,Żelazny Kanclerz" dążąc do wzmocnienia potęgi pruskiej próbował osadzić na tronie hiszpańskim jednego z pruskich Hohenzollernów. Taka próba ,,oflankowania" Francji Napoleonowi III bardzo się nie spodobała. Nie bacząc na stan armii, oraz w pewnym sensie izolację polityczną blokującą dopływ nowych sojuszników, wypowiada wojnę Prusom. Zapalnikiem konfliktu staje się słynna ,,depesza emska", ale o niej warto sobie doczytać, bo z gawędy medalowo-orderowej zrobi nam się gawęda za bardzo historyczna ..
Wojna 1870-71 - domena publiczna

Sam przebieg wojny to pasmo zwycięstw dobrze przygotowanej do wojny armii niemieckiej (pisze celowo, ponieważ prócz korpusów pruskich w jej skład wchodziły korpusy bawarskie, badeńskie, wirtemberskie, saksońskie). Armia francuska w zasadzie przyjmowała postawę defensywną, była co tu dużo ukrywać źle przygotowana do wojny.
Klęska armii francuskiej w bitwie pod Loigny - Poupry - domena publiczna

Finalnie stoczono wiele bitew i potyczek, a po bitwie pod Sedanem, do niewoli dostaje się prawie 80 tysięcy francuskich żołnierzy, z samym cesarzem Napoleonem III.. Tragiczny finał wybujałych ambicji , kończy się upadkiem drugiego cesarstwa. 
W dniu 4 września 1870 roku proklamowano Republikę określaną jako trzecią, ale poza sporadycznymi sukcesami militarnymi prowadzona wojna nie przynosi już rozstrzygnięcia na korzyść Francji. W dniu 17 lutego 1871 roku odbywa się w Paryżu parada zwycięskiej pruskiej armii... Tutaj chwila zadumy, odwieczna rywalizacja pomiędzy tymi dwoma państwami sięga średniowiecza, w dalszym ciągu chyba odczuwamy jej skutki, nawet w ramach jednej europejskiej wspólnoty..
Francja wychodzi z tej wojny pokonana, ze stratami terytorialnymi (Alzacja. Lotaryngia - które będą przedmiotem kolejnych zarzewi konfliktów już w XX wieku..), nałożoną kontrybucją pieniężną (bagatela jedynie 5 miliardów franków w złocie, co w przeliczeniu na dzisiejsze nasze złotówki wyniosłoby około 80 miliardów PLN..), oraz z transformacją ustrojową z monarchii do republiki. Podpisany 10 maja 1871 roku pokój we Frankfurcie grzebie co prawda cesarstwo na rzecz republiki, której to formę mamy po dzień dzisiejszy, z kolejnymi ,,odsłonami" czyli jakbyśmy to nazwali filmowo i humorystycznie ,,sezonami". 

Teraz jesteśmy w okresie V Republiki. Czy transformacja wychodzi Francji na dobre? Chyba tak, a czy Niemcom (bo zaczynamy już powoli używać tego terminu, nie zaś Prusakom, etc.) powołana II Rzesza - jak najbardziej, chociaz regionalizmy związkowych królestw będziemy odczuwać w falerystycznych peregrynacjach jeszcze do zakończenia pierwszej wojny. 

No i wreszcie trzeba by zamieścić jakieś zdjęcia, wrzucić jakieś konkrety,  a nie tylko gadać o transformacjach państw XIX wiecznej Europy...

W tej części bierzemy na tapetę najpierw zwyciężonych czyli inicjatorów na swój sposób tego zamieszania, którzy nie chcieli Hohenzollerna na tronie hiszpańskim  i przy okazji pozbyli się cesarza...

Oprócz licznych nadań Legii Honorowej i medalu wojennego - o tutaj do poczytania o medalu wojennym, a z legią tzn pogaduchami o niej to powalczymy nie raz..

A teraz nasz medal, najbardziej znany, od razu powiem, że raczej nie podrabiany w żaden sposób, chyba, że oficjalnie w ramach takich ,,gazetowych kolekcji" jakie pokazywały się i w naszym kraju, kolekcji budzących różne reakcje, niekoniecznie pozytywne w sytuacji gdy ktoś się nabrał na aukcji na taki spatynowany ,,oryginał" za 14,99 PLN dołączany z gazetą. Mnie to ominęło, ale do rzeczy:



Wstążka zielona o szerokości 36 mm, z czarnymi pasami, dosyć grubymi, co odróżnia ja od wstążki krzyża wojennego Vichy 1941, którego wstążka jest podobna, ale czarne pasy ma znacznie węższe. Oczywiście nie ten okres, ale wstążki pomylone widywałem, zapewne ktoś kompletował jak popadnie, klient wszystko łyknie, zwłaszcza nieoczytany.
Sama symbolika wstążki mówi o pasach czerni jako żałoby po przegranej wojnie i zieleni jako nadziei na powrót Alzacji i Lotaryngii, ładna wymowa, symboliczna.

Nasz medal określany jest ,,Medalem pamiątkowym wojny 1870-71", pamiątka jak się patrzy, w sumie czy to ważne kto wygrał/ ważne kto przeżył i mógł sobie ten medal powiesić na piersi.. O ile dożył, bo medal chyba ze względu na wszechogarniający wstyd przegranej wojny ustanowiono.. 40 lat po zakończeniu wojny czyli w roku 1911.. W roku ustanowienia medalu żyło jeszcze około 240 tysięcy weteranów. Odbiorcami byli już ludzie sędziwi, zapewne wielu z nich nie doczekało takiego ,,zaszczytu", że republika przypomniała sobie u progu kolejnej wojny nomen omen z tymi samymi Niemcami o weteranach poprzedniej.. Nadawany był wszystkim uczestnikom. Początkowo żołnierzom, z biegiem lat kolejne dekrety nowelizowały i liberalizowały wymogi jakie należało spełnić, rozciągając uprawnionych do otrzymania na personel medyczny, wreszcie uhonorowano i dzieci poniżej 14 roku życia za walki w ramach batalionów Gwardii Narodowej. Wstążka w takich przypadkach posiadała specjalną klamrę z napisem takim samym jak dla wszystkich wolontariuszy ,,ENGAGÉ VOLONTAIRE". 
Podobno zdarzają się nieformalne wersje klamry z datą 1870-1871 na czarnej emalii, ale nie natrafiłem na zdjęcie.

Natomiast sam medal ma 30 mm średnicy, aczkolwiek zdarzają się fantazyjne wykonania nawet 36,5 mm z pracowni Arthus Bertrand. Medal w brązie patynowanym, ale i zdarzają się prywatne zamówienia mało regulaminowe, w srebrze, brązie złoconym.
Awers tutaj mamy wyobrażenie Republiki, czyli Marianny, o niej pisaliśmy już chyba przy medalu wojskowym, tutaj oczywiście legenda otokowa okalająca jej podobiznę z napisem ,,RÉPUBLIQUE FRANÇAISE".
Artyście do portretu pozowała Fernande Dubois



Na przestrzeni dziejów artystom wyobrażającym pustać francuskiej Marianny pozowały różne gwiazdy estrady, kina, w tym bardzo sławne..W każdym razie ładne, chociaż zapewne w dobie agresywnego makijażu i cudów skalpela chirurgów plastycznych skromna aktorka z początku XX wieku niewielu może się podobać.

Rewers jest bardziej ,,bojowo" przedstawiony.
Mamy na nim prócz dat 1870-1871 cały przekrój oręża używanego w wojnie, później skonfiskowanego przez Niemców, nic dodać nic ująć.  Poza ceną - ta oscyluje w granicach do 100 PLN, troszkę więcej za wersje pudełkowe i z klamra wolontariacką .
Medal powszechnie dostępny i na naszych krajowych aukcjach. W cenie raczej niewygórowanej, niemniej warto posiadania w zbiorach. 

Kombatancki medal dla weteranów 1870-71





No i na koniec francuskich smakołyków mały medal dla weteranów o którym za wiele nie da się powiedzieć ponad to że jest dostępny na aukcjach i to nierzadko, w cenie około 50-100 złotych w wersji podstawowej. Wersji jest wiele w tym bardziej lub mniej ,,uszlachetnionych złocistościami i emaliami. Jak o wszystkich tego typu pamiątkach, nie posiadających ,,rządowego" charakteru oficjalnych odznaczeń, trudno jest znależć więcej na ich temat. 
Tutaj bogato zdobiony atrybutami wojennymi medal wielokształtny, ze wstęgą i napisem ,,OUBLIER JAMAIS" co w wolnym tłumaczeniu oznacza ,,nigdy nie zapomnimy".
Medali emitowanych przez środowiska kombatanckie z okresu tej wojny jest sporo na rynku kolekcjonerskim. Nie dysponuje jednak ani tymi medalami ani szczegółowymi katalogami czy opisami by podjąć się dysputy na ich temat. 

Fakt pozostaje faktem,że po pierwszym wstrząsie przegranej wojny musiało upłynąć kilkadziesiąt lat by Francuzi spojrzeli na weteranów innym bardziej przychylnym okiem i zaczęli doceniać wkład jaki wnieśli do obrony ojczyzny w obliczu wojny, którą sami rozpętali..
No i na tym kończę część pierwszą dotyczącą medali a w zasadzie medalu francuskiego za wojnę 1870-71. 
W części drugiej, przy akompaniamencie wagnerowskich utworów pogadamy sobie o falerystyce pruskich i nie tylko odznaczeń zwycięskiej armii pruskiej a w zasadzie  Związku Północnoniemieckiego zwanego później II Rzeszą. 
Medali  jest trochę więcej :-)
cdn..